22035. Czy to jest mozliwe ?

Pytania szkolne, dyskusje na tematy podstawowe. (Poważniejsze pytania w dziale WYMIANA DOŚWIADCZEŃ GENEALOGICZNYCH)
NIE zadajemy tutaj pytań o poszukiwania nazwisk
NIE umieszczamy adresów mailowych

Czy to jest mozliwe ?

Postprzez Schultz » 07.11.2013

Czy jest możliwe,aby jakiś arystokrata/magnat zmienił nazwisko po powstaniu styczniowym lub listopadowym z obawy przed represjami ? Wydaje mi się że jest to możliwe,zwykła szlachta zmieniała nazwiska,więc czemu arystokracja miałaby tego nie robić,ale mogę się mylić więc pytam.
Schultz
Zainteresowany
Zainteresowany

Odp: Czy to jest mozliwe ?

Postprzez Sorok Tatary » 26.11.2013

Na mój szaraczkowo-chodaczkowy rozum - problem nie leży w możliwości, raczej w prawdopodobieństwie. Co, Pana zdaniem, przede wszystkim decydowało o rodowej dumie (by nie rzec - pysze) rodów magnackich i wielkiego ziemiaństwa? Długość i ciągłość trwania rodowej tradycji, których rozpoznawalnym znakiem było nazwisko. W polszczyźnie wciąż żywy pozostaje frazeologizm "galicyjski hrabia" zdradzający lekceważenie (by nie rzec - pogardę) wobec tytułów świeżej daty, łatwych do uzyskania dzięki zabiegom na dworze zaborcy. Zresztą, jak wiadomo, "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie" - w Rzeczypospolitej, mimo ogromnego zróżnicowania wewnętrznego stanu szlacheckiego, przez długi czas szacunek dla tytulatury miał charakter, hmm... stonowany, powiedzmy. Chyba że wziąć pod uwagę namiętność do "piastowania" urzędów ziemskich... :mrgreen: Majątek też wszakże nie był sam w sobie gwarantem pozycji społecznej czy powszechnego szacunku. Była nim za to możliwość odwołania się do dawnych, wspólnych w ramach rodu, tradycji - zasług rycerskich (czy też politycznych). Proszę zwrócić uwagę, że na przykład sława artystów ma charakter krótkotrwały (z nielicznymi wyjątkami) i indywidualny, związany z przekonaniem o wartości dokonań poszczególnego człowieka. Sława rodu magnackiego czy ziemiańskiego jest natomiast fenomenem przechodnim i swoiście wspólnotowym - jest się na przykład z "tych Chodkiewiczów" (że wymienię akurat nazwisko powszechnie otaczane szacunkiem) - przy czym ma ona charakter tego, co Fernand Braudel nazwałby zjawiskiem "długiego trwania", jest międzypokoleniowa. Ten sposób traktowania własnej rodowej przynależności ma charakter międzynarodowy - proszę sobie przypomnieć księcia de Guermantes z powieści Prousta, który potrafił z pamięci wyliczyć wszystkich swoich przodków bodajże od Fulka Nerry (około ośmiuset lat). Duża część energii arystokracji z czasem (w miarę następowania po sobie pokoleń) zużytkowana zostaje na podtrzymanie pamięci o doskonałości i znaczącym formacie przodków. Zjawisko samo w sobie zacne, może być jednak przyczyną wypalania się i petryfikowania w społecznym i politycznym konserwatyzmie. Arystokracja (wiem, wiem, to uogólnienie, a wyjątki istnieją zawsze) na mocy swego statusu musi dążyć do podtrzymania status quo. Proszę sobie przypomnieć, że duża część znaczących polskich rodów w wieku XIX nie liczyła powstania listopadowego w poczet polskich powstań narodowo-wyzwoleńczych. Było ono dla nich jakobińską (dziś powiedzieliby: "lewacką"), naruszającą ustalone hierarchie społeczne, ruchawką. (Całkiem inaczej skądinąd niż insurekcja czy powstanie styczniowe, choć przecież były one nie mniej "socjalistyczne" w niektórych wymiarach. Ale to trochę inny temat.) Ten (posunięty czasem aż po granice czegoś, co dziś skłonni bylibyśmy nazwać zdradą stanu) konserwatyzm kręgów magnacko-arystokratycznych (w tym wielu "książąt kościoła") da się przecież odsłonić i w przypadku targowiczan, i - dużej rzeszy arystokratów wieku XIX.
Krótko mówiąc - jestem sceptyczny co do możliwości, o którą Pan pyta. Nazwisko to fundament trwałości rodu o wysokim statusie w społeczeństwie feudalnym. Jego zmiana to koniec rodu. W moim przekonaniu, jeżeli już się zdarzyło, że do powstania przystępowali reprezentanci rodu arystokratycznego, to (1) jako na ogół dobrze ustosunkowani (czytaj: spokrewnieni, skoligaceni, zaprzyjaźnieni, połączeni więzami wspólnych interesów ekonomicznych i stanowych z arystokracją zaborczą) mogli uniknąć surowszych represji ze strony władz rozbiorowych; (2) wariant tego: represje - na ogól lekkie - dotykały bezpośrednio zaangażowanych w działalność konspiracyjną czy powstańczą, reszta rodu dość łatwo mogła sobie "wychodzić" ułaskawienie; (3) wariant drastyczny - jeżeli już represje miałyby dotknąć wszystkich członków rodu, sądzę, że wybraliby raczej "męczeństwo narodowe" niż rezygnację z własnej historyczno-społecznej tożsamości - taka jest logika rodowej dumy, zdaniem moim. Ale ja jestem szarak i marksista - :coool - mogę się mylić, to tylko głos w dyskusji.

Łączę ukłony!

Maciek
Avatar użytkownika
Sorok Tatary
Aktywny Animator
Aktywny Animator
Medale: 1
Tłumacz (1)

Odp: Czy to jest mozliwe ?

Postprzez gibka_gazela » 09.04.2015

Dokładnie, bardzo ciężko było sobie zapracować na nazwisko, które było tez dorobkiem przodków :( . Osoba zmieniająca nazwisko musiałaby być w bardzo ciężkiej sytuacji. Raczej trudno mi jest to sobie wyobrazić
gibka_gazela
Zainteresowany
Zainteresowany

Re: Czy to jest mozliwe ?

Postprzez KonradLesiak » 01.08.2016

W mojej rodzinie była taka historia powtarzana przez dziadka- o zmianie nazwiska po powstaniu styczniowym.
KonradLesiak
Zainteresowany
Zainteresowany

Odp: Czy to jest mozliwe ?

Postprzez jwk45 » 01.08.2016

I w mojej również był taki przypadek. Żyli na Kresach... Myślę jednak, że to nie obawa przed represjami spowodowała zmianę nazwiska (to byłoby mało prawdopodobne) . Sądzę, że wiązało się to z wprowadzeniem tzw "ukazu grudniowego".
jwk45
Zaawansowany
Zaawansowany
Lokalizacja: Olsztyn
Medale: 2
Wartościowy artykuł (1) Fotograf (1)
Imię i nazwisko: Jolanta Iskra

Odp: Czy to jest mozliwe ?

Postprzez Sidious » 27.02.2017

Witam! :D

W przypadku magnaterii i bogatszej szlachty wykluczyłbym zmianę nazwiska- jak już wspomniano chodzi o kwestię ,,renomy", zresztą restrykcje zaborców były stosunkowo łagodniejsze dla arystokracji wyższej półki społecznej. Rody te często posiadały boczne dojścia do zaborczych władz i dzięki temu wyciągały swoich (oczywiście kwestie finansowe były decydujące)... Oczywiście szara szlachta szła na Sybir. A w kwestii rodowych legend- chyba każda rodzina ma jakąś tam legendę- czy o szlachcicu tracącym wszystko w drodze powstania/pijaństwa, czy o ,,zagubionej obrączce" prababki itp itd... Genealogia istnieje po to, by badać fakty, nie mity. Sam mam do odkrycia taką legendę o przodku mej babci, który to ,,przybył do Polski z Rakoczym". Fakt ten pozostanie już legendą, bo chociaż istnieją symptomy świadczące o zapisie nazwiska w formie Węgierskiej, to nie istnieje akurat żadne dostępne źródło odnośnie składu osobowego armii siedmiogrodzkiej z interesującego mnie roku 1657... Jest wiele poszlak, ale bez dowodu mit będzie mitem.

Pozdrawiam!
Sidious
Zainteresowany
Zainteresowany


Powrót do PRZEDSZKOLE GENEALOGICZNO-HISTORYCZNE