1096. Skłodowski Józef (1804-1882)

Bardzo proszę:
Jest to dział encyklopedyczny - więc NIE PROWADZIMY TU ROZMOW, NIE SZUKAMY PRZODKOW, INFORMACJI, KONTAKTOW - tu gromadzimy informacje, piszemy encyklopedycznie, ogólnie, bezosobowo. Każdy kto będzie zainteresowany umieszczoną przez Ciebie notą, sam widzi że interesujesz się rodziną, osobą, na pewno więc dopisze jeśli coś wie, lub się skontaktuje z Tobą. Jeśli chcesz poinformować że "szukasz..." napisz to w dziale ogłoszeń!

Jak pisać tutaj? - reguły, porady

Skłodowski Józef (1804-1882)

Postprzez Darek » 30.09.2008

Józef "Paluch" Skłodowski h. Dołęga, ur. 19.03.1804 Skłody Piotrowice zm. 21.08.1882 Zawieprzyce, pedagog, dyrektor gimnazjum w Lublinie, s. Urbana i Elżbiety Małgorzaty Rykaczewskiej


Rozpoczął naukę w czasie Księstwa Warszawskiego w 1812 r. uczęszczając do szkoły elementarnej w Zarębach Kościelnych (rejon Pułtuska). Przygotowania, wojna i okupacja rosyjska Księstwa Warszawskiego, spowodowały, że przerwał naukę. Naukę kontynuował już po powstaniu Królestwa Polskiego w 1815 r., gdy Polacy cieszyli się częściową państwowością polską, kiedy odżywały nadzieje na odbudowę Państwa Polskiego.

Nie znajdując należytej pomocy u swej matki, mało zapobiegliwej, a przy tem niezbyt rozumiejącej potrzebę nauki, Józef od bardzo wczesnego wieku był pozostawiony własnym siłom. Dzięki wybitnym zdolnościom i usilnej pracy, a w części też życzliwemu poparciu ówczesnego rektora, księdza Zawadzkiego, światłego pijara, ukończył on szkołę średnią z odznaczeniem, a następnie, borykając się wciąż z niedostatkiem- w roku 1828 Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Warszawskiego, poczem rozpoczął swoją karierę pedagogiczną w Białej Podlaskiej, skąd po roku przeniesiono go do Warszawy, jako nauczyciela szkoły średniej na Muranowie.

Podczas rewolucji Listopadowej wstąpił do wojska narodowego, jako artylerzysta i uczestniczył w kilku bitwach, m.i. pod Iganiami. Schwytany w Kieleckiem, pod Chmielnikiem, przez Kozaków był pędzony piechotą do Warszawy, dokąd przybył podarty, wygłodzony, z ciężko pokaleczonymi nogami. Po wydobrzeniu, uniknąwszy szczęśliwie gorszych skutków udziału w rewolucji, wrócił na dawne stanowisko i wkrótce ożenił się z Salomeą Sagtyńską. Józef i Salomea mieli siedmioro dzieci. Jednym z nich był Władysław- ojciec Marii.

Dalszą swoją służbę odbywał na prowincji, naprzód w Kielcach, gdzie przyszedł na świat Władysław (ojciec Marii), później w Łomży, następnie w Łukowie jako inspektor, potem w Siedlcach, gdzie awansował na dyrektora i wreszcie, przez 12 lat na tym samym stanowisku w gimnazjum Lubelskim (od 1851), skąd przed samym prawie powstaniem styczniowym przeszedł na emeryturę. Inicjator budowy nowego budynku tej szkoły szkoły (jesień 1859 roku; obecnie Wydział Pedagogiki i Psychologii UMCS, przy ul. Narutowicza).

Jego pasją były nauki przyrodnicze: zatrudniał wybitnych matematyków, fizyków i przyrodników, osobiście skatalogował ponad dziesięciotysięczne zbiory biblioteczne, zaliczające się do największych w Królestwie.
Zadbał o odpowiednie dla nich pomieszczenia i udostępnienie ich nie tylko uczniom, ale także mieszkańcom miasta.
Posiadał niekwestionowany autorytet wśród młodzieży, a wśród wychowanków szkół, w których pracował znalazła się cała plejada matematyków, fizyków, lekarzy i ekonomistów; odegrali wielka rolę w życiu umysłowym i kulturalnym Królestwa w II połowie XIX wieku.

Po przejściu na emeryturę ze stanowiska dyrektora Gimnazjum Lubelskiego, przed samą zawieruchą 1863 roku, Józef wielokrotnie zmieniał swoją siedzibę, stale jednak unikając Warszawy, jak zresztą i podczas całej swojej służby. Mieszkał więc kolejno w Jawidziu, jednym z folwarków Zawieprzyckich, potem w Prosienicy, następnie dzierżawił Puchały, piękny dom z ogrodem i kawałkiem gruntu w Łomżyńskim, później, dom z dużym ogrodem w Czyżewie, a wreszcie Radlin, jednowłókowy folwark pod Kielcami, ze starym modrzewiowym dworem.

Na starość mimo zgrzybiałego wyglądu zachował do końca życia spory zasób sił fizycznych i całkowitą trzeźwość umysłu. Lubił towarzystwo młodszych, a nade wszystko chętnie brał udział w zebraniach i zjazdach byłych swoich uczniów. Pracował prawie do ostatka, trochę przy gospodarstwie, więcej w ogrodzie, po za tym przez pewien czas był wójtem, a potem sędzią gminnym z wyboru.

Śmierć zaskoczyła go u brata stryjecznego, Ksawerego, w Zawieprzycach, a zwłoki spoczęły w rodzinnym tegoż grobie w Kijankach. Poświęcono mu tablicę pamiątkową wmurowaną w fasadę budynku szkoły gubernialnej.


[Wikipedia, http://www.gimzareby.neostrada.pl, PSB, Curie E. "Maria Curie"]
Avatar użytkownika
Darek
Aktywny Animator
Aktywny Animator
Lokalizacja: Niepołomice

Re: Skłodowski Józef (1804-1882)

Postprzez Marcin » 04.10.2008

Józef Skłodowski Dyrektor Gimnazjum Gubernialnego w Lublinie
[za: Ireneusz Sadurski http://i.sadurski.w.interia.pl/sklodows ... glowna.htm]


RÓD SKŁODOWSKICH
Ród Skłodowskich wywodził się z Mazowsza płockiego. Prawdopodobnie wzmianki o protoplastach rodu pochodzą z II połowy XIV wieku. Pewniejsze wzmianki posiadamy z XVI wieku, kiedy Skłodowski pieczętuje się herbem Dołęga i zajmuje ważną pozycję na Mazowszu. Pierwsi przodkowie byli związani z miejscowością Skłody, który musiał być rozległym majątkiem, skoro został podzielony na trzy części: Skłody Stachy (małe), Skłody średnie i Skłody Piotrowice (wielkie). Ojcem naszego bohatera był żyjący w II połowie XVIII wieku Urban Skłodowski, właściciel ziemski, który w marcu 1803 r. poślubił Małgorzatę z Rykaczewskich. Jego gospodarstwo usytuowane było na wzniesieniu, za którym przepływała rzeka Brok. Józef Skłodowski był najstarszym synem Urbana. Urodził się 19 marca 1804 r. we wsi Skłody-Piotrowice, (w powiecie ostrołęckim, w departamencie płockim) w rodzinie drobnoszlacheckiej.



NAUKA I OSIĄGNIĘTE WYKSZTAŁCENIE
Naukę rozpoczął w czasie Księstwa Warszawskiego w 1812 r. uczęszczając do szkoły elementarnej w Zarębach Kościelnych (rejon Pułtuska). Przygotowania, wojna i okupacja rosyjska Księstwa Warszawskiego, spowodowały, że przerwał naukę. Naukę kontynuował już po powstaniu Królestwa Polskiego w 1815 r., gdy Polacy cieszyli się częściową państwowością polską, kiedy odżywały nadzieje na odbudowę Państwa Polskiego.

W 1819 r. kontynuował naukę w szkole wydziałowej w Łomży, by uzyskać świadectwo dojrzałości w 1823 r. 15 września 1823 r. zapisał się na królewski Uniwersytet Warszawski powstały w 1816 r. z inicjatywy cara Aleksandra I i króla Polskiego, rozpoczął naukę na Wydziale Prawa i Administracji. Z braku środków finansowych, do czego przyczyniła się w dużym stopniu śmierć jego ojca zmuszony był nie uzyskawszy stypendium czasowo zrezygnować ze studiów. Na podstawie biogramu znajdującego się w pracy Rafała Gerbera "Studenci Uniwersytetu Warszawskiego 1808-1831" znajdujemy informacje, że Józef Skłodowski w 1826 r. studiował równolegle nauki przyrodnicze na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego, będąc stypendystą Instytutu Pedagogicznego. Warto nadmienić, że zdobył równocześnie świetną znajomość kilku języków. W 1829 r. zakończył naukę na Wydziale Filozoficznym nie uzyskawszy dyplomu magistra filozofii z powodu nie przystąpienia do egzaminu końcowego.



W PRACY PAŃSTWOWEJ - W SZKOLNICTWIE
Swoją karierę pedagogiczną rozpoczął poza Warszawą, 1 września 1829 r. jako nauczyciel w szkole wydziałowej bialskiej (1829-1830) w mieście obwodowym Białej w województwie podlaskim. Następnie w 1830 r. spotykamy go już w stolicy Królestwa Polskiego, jako nauczyciela szkoły wydziałowej w Warszawie (1830-1831). Tam zastaje go wybuch powstania listopadowego. Po wybuchu powstania na fali ogólnej euforii młodych ludzi włącza się czynnie w jego nurt wraz z uczniami swojej szkoły. Wszystko wskazuje na to, że zaciągnął się do ochotniczej formacji formowanej w Warszawie V Pułku Strzelców Pieszych - Dzieci Warszawskich, do którego wstępowali Warszawiacy. Odziały wojskowe określane Dziećmi Warszawy była to nazwa nadana wyłącznie przez zarząd miasta Warszawy, gdyż władze rządowe nigdy w żadnym piśmie jej nie używały. Ponieważ nie stać było Skłodowskiego, jako początkującego nauczyciela na kupno oporządzenia dla kawalerzysty (w tym czasie cena konia w Warszawie osiągała cenę 500 złp) z grupą swoich uczniów idąc za potrzebą serca z pobudek patriotycznych zaciągnął się do wojska powstańczego - V Pułku Strzelców Pieszych najbardziej ideowej i wartościowej młodzieży Warszawy, której dowódcą 30 grudnia 1830 r. został Alojzy Czołczyński. Nie wiemy tylko z braku danych źródłowych czy wcześniej jak wielu innych poprosił o dymisję na "czas nieokreślony".

Trudności kwaterunkowe spowodowały, formowanie oddziału nie bez trudności i powoli wpływało ujemnie na stan ich wyszkolenia np. wysyłano nieraz 500 ludzi dziennie do pełnienia służby wartowniczej. Jeszcze przed ukończeniem organizacji 9 lutego 1831 r. V Pułk został przeniesiony na Pragę do pełnienia służby obozowej, ponieważ nie był jeszcze dostatecznie zorganizowany i odczuwał braki w broń. 25 lutego 1831 r. znalazł się na tyłach armii polskiej, jako rezerwowy w bitwie grochowskiej nie biorąc udziału w pierwszej linii, gdyż miał braki w wyszkoleniu i uzbrojeniu.

Za to, że służył w oddziale powstańczym znalazł się pod obserwacją władz carskich, dlatego że był urzędnikiem państwowym i składał przysięgę przy obejmowaniu urzędu nauczyciela, którą złamał wstępując, jako ochotnik do wojska. Będąc tego świadomym po upadku powstania listopadowego poszukiwany przez carską policję dzięki pomocy Adama Sagtyńskiego - urzędnika wysokiej rangi - w styczniu 1832 r. udaje mu się zatrzeć przeszłość powstańczą. Przenosi się na prowincje i przybywa do Kielc. Od 21 stycznia 1832 r podejmuje prace nauczycielską w gimnazjum wojewódzkim, którą pełnił do 1833 r. 5 lutego 1832 r. poślubił Salomeę Sagtyńską, a 20 września tegoż roku przychodzi na świat pierwszy syn - Władysław - późniejszy ojciec Marii Curie Skłodowskiej.

W 1833 r., wraca ponownie do Warszawy i obejmuje w lipcu tegoż roku stanowisko w szkole wydziałowej na Muranowie. Kolejne lata (od 1 października 1834) w zawodzie nauczycielskim spędził w Łomży, gdzie pozostaje do 1840 r. W związku z dążeniem władz rosyjskich do zrównania szlachty polskiej z rosyjską w 1837 r. składa dokumenty o uznaniu szlachectwa przez powołaną w 1836 r. do życia Heroldię Królestwa Polskiego. Na podstawie złożonych dokumentów przyznane zostało mu szlachectwo i ogłoszone w Dzienniku Heroldii Królestwa Polskiego. Posiadane szlachectwo ułatwiło mu awans. Od października 1840 r. powołany został na inspektora gimnazjum w Łukowie, którą pełnił do 1844 r. Stąd przeniesiony został po likwidacji gimnazjum łukowskiego do Siedlec. W gimnazjum siedleckim był zatrudniony w latach 1844-1851, najpierw jako nauczyciel fizyki, chemii i matematyki, a od 1849 r. aż do czasu przekształcenia gimnazjum w szkołę powiatową w 1851r. pełnił obowiązki dyrektora gimnazjum po przeniesionym do Lublina - baronie Janie Kaulbarsie.

Z relacji prawnuczki Ewy Curie, córki Marii Curie Skłodowskiej wynika, że Józef Skłodowski po różnych dramatycznych przejściach w walkach o Polskę osiadł w Lublinie.



NA DYREKTORSKIEJ POSADZIE W LUBLINIE W LATACH 1851-1862
Dnia 1 lutego 1851 r., jako radca kolegialny objął stanowisko dyrektora Gimnazjum Gubernialnego Lubelskiego po Janie baronie Kaulbarsie, dymisjonowanym pułkowniku w służbie carskiej, który został przeniesiony do Warszawy na stanowisko dyrektora Instytutu Szlacheckiego za dyrekcji, którego szkoła lubelska mocno podupadła.

Pierwsze kontakty z oświatą lubelską tego pięćdziesięcioletniego pedagoga i przyrodnika okazały się niezwykle trudne. W swojej pracy na dyrektorskim stanowisku w Gimnazjum dostrzegł brak dobrze wykształconej kadry pedagogicznej i braki karności wśród grona profesorskiego. Wizytując pracownie szkolne od razu zauważył, że były niedostatecznie wyposażone. Okazując pozorną lojalność wobec rosyjskich władz oświatowych miał przygotowany plan naprawy lubelskiego szkolnictwa, który będzie sukcesywnie i umiejętnie wprowadzał w życie. Umożliwiło mu to wysoki stopień jego wykształcenia oraz duże zdolności organizacyjne. Dzieło naprawy rozpoczął od doboru wysoko wykwalifikowanej kadry profesorskiej, przy czym zwracał uwagę na ich postawę patriotyczną, oddanie dla młodzieży i kultywowanie tradycyjnych wartości mocno zakorzenionych w tradycji polskiej.

Trzeba sobie uświadomić, że władze carskie z premedytacją powoływały na dyrektorów szkół byłych wojskowych, ludzi bez kwalifikacji do pracy dydaktycznej i wychowawczej z młodzieżą, a nieraz zdeprawowanych. Dzięki staraniom dyrektora Skłodowskiego udało mu się ściągnąć do Lublina ludzi o wysokich kwalifikacjach, którzy cieszyli się w swoich środowiskach dużym uznaniem. Byli wśród nich między innymi wybitni nauczyciele nauk przyrodniczych i matematyczno-fizycznych: Jakub Daniewski, Julian Doborzyński, Józef Łapiński, Aleksander Tołwiński, Ludwik Wasilkowski. Dzięki doborowi nauczycieli Gimnazjum Lubelskie szybko doszło do rozkwitu, mogąc śmiało współzawodniczyć z placówkami Warszawy i Krakowa.

Kolejnym etapem jego odnowy było otoczenie głęboką troską szkolnej biblioteki, która wzbogaciła się za kadencji dyrektora Józefa Skłodowskiego w liczne książki, czasopisma, zbiory map, materiały graficzne oraz druki z XVI-XVII wieku. Zbiory naukowe zostały poddane fachowej konserwacji. Dyrektor Skłodowski rozmiłowany w książkach powiększył do 10 tyś. tomów bibliotekę szkolną. Zadbał o konserwację i odpowiednie pomieszczenie. Gimnazjalna biblioteka stała się wkrótce największym zakładem naukowym, a zarazem pierwszą publiczną czytelnią Lublina, która uchodziła za największą w całym Królestwie Polskim. Troszczył się także o zgromadzenie odpowiedniej ilości różnego rodzaju niezbędnych do prowadzenia zajęć lekcyjnych i umiejętności posługiwania się nimi przez uczniów w toku procesu dydaktycznego w zajęciach z zakresu fizyki, chemii, i mineralogii. Jak zależało mu bardzo na tym może świadczyć fakt, że dla konserwacji i zabezpieczenia zbiorów bibliotecznych w 1852 r. sprowadził z Warszawy introligatora Markusa Wildemanna. Zmuszony do kolejnych nowych obowiązków w związku z budową nowego gmachu dla gimnazjum w 1856 r uporządkowaną bibliotekę przekazał nauczycielowi łaciny - Konstantemu Jezierskiemu, który powierzone mu obowiązki pełnił do 1862 r. Nie znaczy to jednak, że dyrektor Skłodowski zapomniał o bibliotece gimnazjalnej sprawując, nad nią bezpośredni nadzór.

Najważniejszym jednak wyzwaniem było doprowadzenie do realizacji planu wybudowania nowego gmachu gimnazjalnego w Lublinie. Stary przykatedralny gmach, zlokalizowany przy ul. Jezuickiej (obecnie siedziba Archiwum Państwowego w Lublinie przy ulicy Jezuickiej 13), był pozostałością wielkiego niegdyś kompleksu zabudowań jezuickich, którego przeznaczenie na cele szkolne sięga dość odległych czasów.

Wybudowany jeszcze w XVII w., gmach gimnazjalny wymagał częstych remontów, które okazywały się wystarczające tylko na krótko. Kolejni dyrektorzy Gimnazjum Lubelskiego (Kazimierz Nahajewicz, Piotr Sijanow) widzieli konieczność wybudowania nowej siedziby i czynili w tym kierunku starania, ale bezskutecznie wciąż brakowało środków na kosztowną inwestycję. Sytuacja gimnazjum lubelskiego zmieniła się na lepsze, gdy dyrektorem w latach 1851-1862 został Józef Skłodowski, dotychczasowy dyrektor w gimnazjum w Siedlcach. Jako Polak dyrektor rozumiał potrzebę szybkiego działania i pomimo niepowodzenia w 1853 r. dopiero wiosną 1854 r. udało się przekonać rosyjskie władze oświatowe, by wyasygnowały kwoty niezbędne do zakupu placu i rozpoczęcia starań o budowę nowego gmachu. To właśnie z tego okresu w aktach administracyjnych RGL odnajdujemy raport kuratora ONW Muchanowa do cesarza Mikołaja II, z którego dowiadujemy się o planach wzniesienia nowego gmachu w Lublinie.

Jak się wkrótce okazało argumentem do przekonania centralnych władz oświatowych był projekt rządowy prowadzenia przy każdym gimnazjum pensjonatu. Skłodowski pozyskał sprzymierzeńca w osobie dyrektora Instytutu Szlacheckiego w Warszawie, a jednocześnie rzecznika budowy nowego gmachu, byłego dyrektora gimnazjum lubelskiego, Jana Kaulbarsa, który spędził w Lublinie sześć lat i doskonale znał lubelskie warunki lokalowe szkoły. Dyrektor Skłodowski był przekonany, że jego mocne poparcie w rozmowach z obecnym kuratorem Okręgu Naukowego Warszawskiego Pawłem Muchanowem okaże się decydujące. Niebawem Skłodowski otrzymał od kuratora plan budowy nowego gmachu dla gimnazjum, opracowany prze inżyniera Juliana Ankiewicza, w którym uzyskał zgodę i fundusze na wystawienie nowoczesnego jak na owe czasy budynku przy ulicy Namiestnikowskiej 296 (obecnie Narutowicza 12). Miejsce to wskazał kurator Muchanow w czasie swej historycznej wizyty w Lublinie.

Sprawa nabycia placu dla gimnazjum była przedmiotem obrad Rządu Gubernialnego Lubelskiego w styczniu 1856 r. Natomiast w lipcu 1856 r. po wcześniejszym dokonaniu pomiarów placu i zbadaniu przydatności gruntu przez inżyniera gubernialnego miasta Lublina - Feliksa Bieczyńskiego został wytyczony obszar placu na ulicy Namiestnikowskiej (obecnie Narutowicza) i placu Brygitkowskiego, na którym odbywały się wówczas targi i jarmarki. Decyzja o rozpoczęciu budowy zapadła w dniu 26 lutego 1857 r. postanowieniem Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego. Zgodnie z treścią uchwały RGL Rada Administracyjna postanowiła odsprzedać plac pod budowę gimnazjum. Akt kupna-sprzedaży został zawarty w Lublinie dniu 27 czerwca 1857 r. przez prezydenta miasta Lublina Józefa Białobłockiego i Józefa Skłodowskiego dyrektora gimnazjum. Ostatecznie prace budowlane rozpoczęty się latem 1857 r.

Kamień węgielny pod budowę został wmurowany i poświecony latem 1857 r. Budynek nowego gmachu wzniesiono w 1858 r., a jego dalsze prace były kontynuowane latem 1859 r. Po blisko dwuletnim okresie budowy 11 września 1859 r. Gimnazjum Lubelskie zostało przeniesione do dużego nowego gmachu z internatem. Uroczyste otwarcie gmachu odbyło się po wakacjach 12 listopada 1859 r. na rozpoczęcie roku szkolnego 1859/60 i poprzedzone zostało mszą św. w katedrze lubelskiej. Następnie w kościele Po-wizytkowskim, sąsiadującym niemal ze szkołą, zostało odprawione drugie nabożeństwo, po którym nastąpiło uroczyste poświęcenie gmachu Gimnazjum. Szkołę wzniósł architekt Julian Ankiewicz według projektu Antoniego Sulimowskiego, budowniczego okręgu naukowego. Dyrektor Skłodowski konsultował z nim niemal wszystkie plany budowlane.

Nowy piętrowy gmach imponował swoimi rozmiarami. Od razu stał się wizytówką gubernialnego miasta. Był funkcjonalnie dostosowany do potrzeb szkoły. Wysokie, obszerne i widne sale lekcyjne zapewniały dobre warunki do nauki. Kilka pracowni naukowych, bogatych w odpowiednie urządzenia i zbiory uatrakcyjniały zajęcia z przedmiotów ścisłych i przyrodniczych. Biblioteka mogła być przedmiotem chluby. Szerokie korytarze pozwalały na zażycie ruchu i służyły rekreacji młodzieży w czasie przerw między lekcjami. Nisko umieszczone okna w klasach od strony ulicy zapewniały drogę ucieczki w razie zagrożenia. Bezpieczeństwu dużej liczby uczniów sprzyjała możliwość przemieszczania się w razie potrzeby w dwóch kierunkach, ku wejściu frontowemu i drugiemu wyjściu na końcu korytarza stanowiącego oś budynku.

W wydzielonej wschodniej części gmachu mieścił się pensjonat dla stu uczniów. Gmach przy ulicy Namiestnikowskiej był na tyle atrakcyjny, że organizowano w nim publiczne zgromadzenia, zebrania towarzystw rolniczych oraz spotkania o charakterze towarzyskim, związane np. z uroczystym zakończeniem roku szkolnego. Od czasu wybudowania gmachu aż do dzisiaj służy potrzebom szkolnictwa. Obecnie jest on siedzibą Instytutu Pedagogiki i Psychologii UMCS.

Józef Skłodowski, jako dyrektor gimnazjum lubelskiego sprawował nadzór i zwierzchnictwo nad wszystkim szkołami (średnie i elementarne, rzemieślnicze, niedzielne) w guberni lubelskiej otaczając je także swoją opieką. W ciągu jedenastu lat (1851-1862) zarządzania gimnazjum dyrektor Skłodowski przyczynił się do podniesienia poziomu naukowego. Położył wybitne zasługi na polu wychowania patriotycznego gimnazjalistów. Z wykształcenia był fizykiem i matematykiem. Był także wielkim miłośnikiem przyrody. Przy różnych okazjach osobiście, uczył uczniów gimnazjum historii Polski, przekazywał im tradycję narodową. Do historii szkoły przeszły wspólne wycieczki poza Lublin w różne okolice (na Sławinek, Dziesiątą, i do Dąbrowicy), którym sam przewodził.

Przegrana wojna krymska, śmierć cara Mikołaja I spowodowała w Królestwie Polskim odwilż. Społeczeństwo poczuło powiew wolności, zanosiło się na duże zmiany, o czym świadczyła amnestia ułatwiająca powrót Sybirakom i emigrantom z Zachodniej Europy do Królestwa. Dyrektor Skłodowski wykorzystując tę sytuację organizuje pieszą turystykę z młodzieżą, która służyła za przykrywkę do przekazywania młodzieży treści patriotycznych.

Na uwagę zasługuje szczególnie wycieczka szkolna zorganizowana przez dyrektora Skłodowskiego na początku maja 1855 r. dla trzech najstarszych klas gimnazjum do podlubelskiej wsi Dąbrowicy oddalonej od miasta o 10 km. Znajdowały się tam jeszcze ruiny zamku Firlejów. Przeszło stu gimnazjalistów z chorągiewkami, oddział sformułowano jakby wojskowy, maszerując na czele, których kroczył dyrektor szkoły. Gdy tylko "kohorta" uczniowska znikła w polu, wyzwolona od nacisku politycznego władzy zaborczej w warunkach pełnej swobody rozległy się pieśni narodowe. Zaintonowano i śpiewano chorał Ujejskiego "Z dymem pożarów", a następnie "Jeszcze Polska nie zginęła". Wszyscy czuli się wówczas Polakami a ten mały skrawek wolnej ziemi w ich umysłach urastał do symbolu niepodległej Polski.

Wycieczka ta była też ważna dla dyrektora Skłodowskiego. Mógł on, bowiem w trakcie tego spotkania i patriotycznych uniesień budzić wśród uczniów tęsknotę za wolną Ojczyzną, przygotowując ich w ten sposób do jej odbudowy. To było jego "zakamuflowane" przesłanie do serc lubelskiej młodzieży gimnazjalnej. Przedstawienie uczniom dziejów zamku Firlejów i roli rodziny w dziejach Polski miało służyć, jako wzór do poświęcenia dobra ogólnego. Pamiątka przeszłości w postaci, jaką były ruiny zamku miało unaocznić gimnazjalistom, że praca na rzecz kraju jest nie tylko zadaniem, ale i obowiązkiem na rzecz dobra wspólnego Ojczyzny. To dzięki temu żywa będzie pamięć kultywowana przez przyszłe pokolenia. Po kąpieli w pobliskim stawie uczestnicy wycieczki powrócili na Lublina na wynajętych drabiniastych wozach. Wśród grona wybitnych wychowanków gimnazjum znaleźli się m in. Aleksander Głowacki (Bolesław Prus), Aleksander Świętochowski, Julian Ochorowicz, Henryk Wiercieński, Bronisław Znatowicz, Eugeniusz Dziewulski i Gustaw Doliński, którzy odegrali pierwszoplanową rolę w życiu umysłowym i kulturowym miasta Lublina i Królestwa Polskiego w II połowie XIX wieku.

Dyrektor Skłodowski jako Polak rozumiał i podzielał ideały oraz dążenia powierzonej sobie młodzieży. W okresie przedpowstaniowym, kiedy w Lublinie solidaryzując się z Warszawą urządzano manifestacje religijno-patriotyczne, w których gremialnie uczestniczyła lubelska młodzież szkolna, Skłodowski z urzędu był zmuszony do wymierzenia kar dyscyplinarnych najbardziej aktywnym uczniom. Za zbytni zdaniem władz carskich - liberalizm zapłacił utratą stanowiska 1 października 1862 r. i przeszedł na przedwczesną emeryturę.



NA EMERYTURZE W MAJĄTKU RODZINNYM
Kolejne lata życia (1862-1864) spędził najpierw w folwarku zawieprzyckim w Jawidzu dzierżawionym przez brata Ksawerego Skłodowskiego. Po upadku powstania styczniowego, gdy wzmogły się represje popowstaniowe w czerwcu 1864 r. przenosi się do Czyżewa koło Ostrowi Mazowieckiej. Następnie w czerwcu 1870 r. udaje się do majątku zięcia Henryka Felauera położonego w Rakoszynie koło Kielc. Mając ogromne zaufanie tamtejszego społeczeństwa gminy Piekoszów zostaje wybrany na stanowisko wójta, a następnie powierzono mu godność sędziego gminnego w Promniku. Od 1879 r. Józef Skłodowski nabywając dwa gospodarstwa przenosi się do Radlina koło Kielc. W grudniu 1881 r. wraz z żoną Skłodowski udał się na pasterkę do kieleckiej katedry. Trudne warunki (mróz i zawieje grudniowe) spowodowały, że żona zachorowała na zapalenie płuc i po niespełna dwóch miesiącach zmarła 21 lutego 1882 r. Pochowana została na cmentarzu w Leszczynach. Załamany po stracie żony Salomei przeniósł się do Zawieprzyc na Lubelszczyźnie i tam spędził ostatni okres swojego życia. Zamieszkał w majątku stryjecznego brata, Ksawerego Skłodowskiego. Nie mogąc pogodzić się ze śmiercią ukochanej swojej żony, przygnębiony, zachorował na zapalenie płuc. Mimo wysiłków lekarzy w pół roku później zmarł w wieku 78 lat w Zawieprzycach 21 sierpnia 1882 r. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 25 sierpnia w kościele parafialnym w Kijanach. Mszę świętą celebrował ks. Bogucki. Józef Skłodowski został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Kijanach.

Zapis w księdze zmarłych parafii kijańskiej z lat 1877-1887, t. V znajduje się pod nr 63. Zapis wykonany jest w języku rosyjskim. Czytamy w nim:
"Stało się we wsi Kijany - trzynastego/ dwudziestego piątego sierpnia tysiąc osiemset osiemdziesiątego drugiego roku o godzinie 10 rano. Zjawili się Ksawery Skłodowski, arendator dóbr Zawieprzyc, sześćdziesięciu sześciu lat, kuzyn zmarłego oraz Jan Skłodowski, agronom dwudziestu siedmiu lat od urodzenia - bratanek zmarłego, mieszkający obaj we wsi Zawieprzycach; i ogłosili, że dziewiątego/dwudziestego pierwszego sierpnia bieżącego roku o godzinie jedenastej popołudniu, zmarł we wsi Zawieprzycach Józef Skłodowski - wdowiec, były Dyrektor Gimnazjum Lubelskiego, siedemdziesięciu ośmiu lat od urodzenia, urodzony we wsi Skłodach w powiecie ostrołęckim, a mieszkającym we wsi Radlinie w powiecie kieleckim - syn zmarłych Urbana Skłodowskiego i Małgorzaty z Rybaczewskich, małżeństwa Skłodowskich.
Po naocznym stwierdzeniu ów Akt ogłaszający o śmierci Józefa Skłodowskiego został przeczytany przez Nas i podpisany przez świadków - Ks. Bogucki, N. M. P. Ksawery Skłodowski, Jan Skłodowski".

Pomnik nagrobny rodziny Skłodowskich na cmentarzu parafialnym w Kijanach rodzina ufundowała w 1887 r. Na cokole pomnika od jego zachodniej strony - czyli od strony miasta Lublina umieszczono napis "Dyrektor Gimnazjum Lubelskiego - głosi tablica nagrobna - radca stanu i obywatel ziemski [...] Pokój jego zacnym popiołom.

Józef Skłodowski z małżeństwa z Salomeą Sagtyńską, córką właściciela majątku Radlin (powiat kielecki) pozostawił siedmioro dzieci, trzech synów: Władysława, Przemysława i Zdzisława oraz cztery córki: Bolesławę, Wandę i Wisławę.

Najstarszy syn Władysław (1832-1902) urodził się 20 października 1832 r w Kielcach. Od 1840 r rozpoczął naukę w gimnazjum łukowskim. Od 1841 r. został uczniem gimnazjum w Siedlcach i tam w czerwcu 1847 r. złożył egzamin dojrzałości. Dzięki staraniom swojego ojca uzyskał stypendium na studia na Wydział Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Petersburskiego, który ukończył w 1852 r. Od sierpnia 1852 r. został nauczycielem matematyki i fizyki w Realnej Szkole Powiatowej w Warszawie przy ulicy Freta. Następnie był nauczycielem II Gimnazjum w Warszawie. W 1860 r. poślubił Mariannę Bogucką, nauczycielkę i przełożoną pensji żeńskiej w Warszawie. Jesienią 1867 r. awansował na podinspektora gimnazjum. 7 listopada 1867 r. urodziła się w Warszawie - Maria Skłodowska - jako ostatnia z pięciorga dzieci. Po śmierci żony (zmarła 9 maja 1878 r.) Władysław przejął obowiązki dobrego Ojca i pedagoga. Zmarł 14 maja 1902 r. w Warszawie i został pochowany w grobowcu rodzinnym na cmentarzu Powązkowskim.

Przemysław (1838-1864) urodził się w Łomży. Naukę rozpoczął w gimnazjum siedleckim i w 1854 r. uzyskał świadectwo dojrzałości. Następnie po odbyciu aplikacji pracował w Okręgowym Zarządzie Dróg, a później dzierżawił folwark Szczekarków.

Zdzisław (1841-1914), urodził się 20 maja 1941 r. w Łukowie. Początkowo uczęszczał do gimnazjum siedleckiego, a od 1851 r. został uczniem gimnazjum w Lublinie, które chlubnie ukończył w 1857 r. Po upadku sprawy narodowej wyjechał do Francji i w Tuluzie podjął bezpłatne studia doktoranckie jako uciekinier polityczny. W 1865 r. uzyskał na Wydziale Prawa i Nauk Ekonomicznych stopień doktora. Po ukończeniu uniwersytetu w Tuluzie dzięki staraniom rodziny wiosną 1866 r. powrócił do kraju. Do 1870 r. był docentem w warszawskiej Szkole Głównej, która porzucił po zreformowaniu na uniwersytet rosyjski. Następnie pracował jako asesor Trybunału Cywilnego w Warszawie oraz jako rejent w Skalbmierzu. Zmarł 23 czerwca 1914 r. w Kielcach.

Bolesława urodziła się w 1834 r. Nauki pobierała w Siedlcach, a następnie w Petersburgu. Gdy rozpoczęła się Pozostałe córki (Bronisława ur. w 1835 r., Wanda ur. 1837 r. Wisława ur. 1843 r.) były absolwentkami Instytutu Aleksandryjskiego w Puławach. Wanda i Bolesława biegle władały francuskim, rosyjskim i niemieckim.

Z licznego jego potomstwa niektórzy zapisali się dobrze w historii. Jak patriotyczna była to rodzina oddana Polsce niech świadczą następujące fakty. Z trojga synów dwóch uczestniczyło w walce o niepodległość Polski biorąc udział w powstaniu styczniowym. Przemysław Skłodowski wziął czynny udział w powstaniu styczniowym. Ranny w maju 1864 r. w potyczce oddziału partyzanckiego z wojskami rosyjskimi stoczonej pod Lubartowem zmarł na skutek odniesionych ran.

Zdzisław Skłodowski był uczestnikiem powstania styczniowego w stopniu kapitana. Został komisarzem Rady Narodowej i adiutantem pułkownika Marcina Borelowskiego. Walczył w powstaniu pod nazwiskiem Miecznikowski. W trakcie działań pod Panasówką (3 września 1863 r.) został ranny i mimo tego wziął udział w bitwie pod Batorzem 6 września 1863 r.

Ma także piękna kartę w walce o niepodległość Polski jedna z czterech córek - Bronisława Skłodowska, która aktywnie uczestniczyła w Powstaniu Styczniowym w województwie kaliskim. Pełniła odważne i ofiarne funkcje kurierskie, gdzie z pełnym poświęceniem i zaangażowaniem przekazywała ważne informacje (m in. dawała znać o ruchach wojsk rosyjskich) między władzami cywilnymi i wojskowymi operującym na tym obszarze. Pielęgnowała chorych i rannych powstańców.

Jednak najbardziej znaną w świadomości Polaków po dzień dzisiejszy pozostaje córka Władysława Skłodowskiego - Maria Curie Skłodowska. Była to ukochana wnuczka Józefa Skłodowskiego dziedziczącą po nim zamiłowanie do nauk ścisłych, co było szczególnie rzadkie u kobiet, zwłaszcza w tamtych czasach. W osobie dziadka znajdowała wzór do naśladowania odziedziczając po nim przede wszystkim pracowitość, umiłowanie przyrody, człowieka i kraju. Bywając w Zawiepszycach i w Lublinie odwiedzała gimnazjum, w którego pracowniach znajdowały się fascynujące ją od dzieciństwa przyrządy fizyczne. W tych kontaktach szukać należy uwarunkowań charakteru i kariery naszej wielkiej uczonej Marii Curie Skłodowskiej - przyszłej dwukrotnej noblistki, która znalazła swoje miejsce w Panteonie francuskim.

Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w czerwcu 1883 r. Maria wraz ze ojcem Władysławem przybyła do rodzinnych Zawieprzyc. Spędzając wakacje w rodzinnych stronach nie mogła zapomnieć o dziadku Józefie, któremu tak wiele naukowo zawdzięczała. Odwiedziła rodzinny grobowiec swojego ukochanego dziadka na cmentarzu parafialnym, w Kijanach. Pamięć o nim będzie jej towarzyszyć podczas wizyty w Lublinie w sierpniu 1930 r. To właśnie wtedy wspominając go podkreślała okoliczności wybudowania okazałego gmachu w Lublinie, w którym mieściło się niegdyś Gimnazjum Gubernialne. Przed wyjazdem z Lublina dokonała historycznego wpisu do Księgi pamiątkowej w katedrze lubelskiej - "M. Curie Skłodowska".



DYREKTOR JÓZEF SKŁODOWSKI - W OCZACH UCZNIÓW I WYCHOWANKÓW
Niski, krepy i otyły, z wielką głową, pokrytą gęstą, zupełnie białą czupryną, jak czytamy we wspomnieniach i pamiętnikach uczniów Gimnazjum Lubelskiego był postrachem dla wszystkich, szczególnie próżniaków i urwisów. Był człowiekiem dobrze po sześćdziesiątce, o starannej wygolonej twarzy, nieco rubaszny. Pomimo swej surowości był szanowany i lubiany przez uczniów.

Energiczny, ambitny, uczciwy, w pamięci swoich wychowanków pozostał jako człowiek o nieprzeciętnym umyśle i wielu walorach duchowych. Pozostawił po sobie doskonale rozwinięty ośrodek naukowo-dydaktyczny w Lublinie. Okazał się dobrym i energicznym organizatorem, a jednocześnie, jak wspominał po latach jeden z jego wychowanków, "człowiekiem wielkiej duszy i serca, niezapomnianym kierownikiem i wielkim jej przyjacielem".

Kilka roczników absolwentów zapamiętało go jako wybitnego nauczyciela, pedagoga i dyrektora, jako prawego Polaka. Kierował szkołą w okresie bardzo trudnym - przed wybuchem powstania styczniowego, w okresie manifestacji religijno-patriotycznych. Wychowywał młodzież w duchu patriotycznym, kiedy zaborcze władze oświatowe programowo prowadziły politykę rusyfikacyjną wobec narodu polskiego, której przeciwstawiał się właśnie dyrektor Skłodowski.

W pamiętnikach byłych uczniów Gimnazjum Gubernialnego Lubelskiego znajdują się świadectwa jego oddziaływania na młodzież zmierzającego do ukształtowania w niej ducha miłości Ojczyzny i gotowości do ofiar. Wielu absolwentów z różnych roczników z własnej inicjatywy postulowało uczczenie jego zasług dla szkolnictwa w Lublinie. Robert Przegaliński, jeden z wychowanków Gimnazjum Lubelskiego zapisał w swoich wspomnieniach dyrektor Józef Skłodowski "był wzorem kierowania średniej szkoły, a młodzież szkolna miała dla niego cześć i miłość niemal bałwochwalczą, dlatego jako jedyny godzien doczekać się pomnika".

Ta inicjatywa wychowanków Gimnazjum Lubelskiego w XIX w. nie doczekała się realizacji. Obecnie jedynym upamiętnieniem działalności dyrektora Józefa Skłodowskiego jest tylko tablica pamiątkowa wmurowana boczną ścianę dawnego gmachu gimnazjum (w dodatku zupełnie niewidoczna, od strony przechodniej). Z tych inspiracji zrodziła się myśl uczczenia jego zasług w bardziej wyeksponowanej formie.

W trakcie licznych rozmów i dyskusji, które podejmowałem przy różnych okazjach wysunąłem propozycję uczczenia zasług Józefa Skłodowskiego w dziedzinie szkolnictwa np. postawienia pomnika lub choćby popiersia. W ten sposób zostałyby zrealizowany "testament" poprzednich pokoleń, licznych roczników gimnazjalistów Lublina.

Zafascynowany postacią dyrektora Józefa Skłodowskiego, wielkiego Pedagoga, postanowiłem spróbować zrealizować "testament" absolwentów Gimnazjum Lubelskiego, wśród których byli tak sławni, jak Bolesław Prus, Aleksander Świętochowski, Julian Ochorowicz, Henryk Wiercieński, Robert Przegaliński i wielu innych. W trakcie licznych rozmów i dyskusji, które podejmowałem przy różnych okazjach wysunąłem propozycję uczczenia zasług Józefa Skłodowskiego w dziedzinie szkolnictwa np. postawienia pomnika lub choćby popiersia. W ten sposób zostałyby zrealizowane dawniejsze zamiary absolwentów i uczniów licznych roczników Gimnazjum Lubelskiego.

W rozpropagowywaniu mojej inicjatywy zwróciłem się najpierw z prośbą do Pani mgr Zofii Bieleckiej Dyrektora IX LO, aby zapoznać z biografią Józefa Skłodowskiego uczniów i pedagogów kierowanej przez nią szkoły. Ustaliliśmy, że okazją ku temu będzie sesja popularnonaukowa.

Swój projekt przedstawiłem również w Radiu Lublin w dniu 23 stycznia 2005 r. w rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. W wywiadzie poświęconym rocznicy powstania na Lubelszczyźnie podkreśliłem rolę Józefa Skłodowskiego, który jako dyrektor bronił zagrożonych uczniów uczestniczących w manifestacjach patriotycznych i religijnych w przededniu powstania. Za swoją postawę patriotyczną zapłacił wysoką cenę - został zwolniony ze stanowiska dyrektora Gimnazjum Gubernialnego i musiał odejść ze szkoły.

Odbyłem również rozmowy z dziennikarzem lubelskiej telewizji z red. Adamem Sikorskim na temat przygotowania ewentualnego filmu dokumentalnego o Józefie Skłodowskim. Pomysł mój wzbudził duże zainteresowanie. Być może dojdzie do jego realizacji dzięki Telewizji Lublin. Prace nad filmem planowane są wstępnie na początek lata 2005 r. W dniu 1 marca 2005 r. w Radiu Lublin o godzinie 17.45 w felietonie pt. "Wersje i awersje" przedstawiony został program poświęcony osobie Józefa Skłodowskiego - dyrektora Gimnazjum Gubernialnego w Lublinie, zasłużonego Lublinianina. Cały program został przeze mnie opracowany. Efekt tej pracy poza audycją radiową znalazł trwały swój wyraz w postaci płyty CD-R z zarejestrowaną audycją.

Pragnąc przedstawić swoje propozycje Panu Prezydentowi Andrzejowi Pruszkowskiemu skierowałem pismo do kancelarii prezydenta Miasta Lublina. Uważam, że powinny być one rozważone podczas sesji władz samorządowych miasta Lublina.

Dla pełnego obrazu podjęto wysiłki dzięki uprzejmości i pomocy proboszcza parafii w Kijanach ks. Lucjana Marcinkowskiego w celu ukazania miejsca spoczynku (grób rodzinny) Józefa Skłodowskiego i związanych z tym nieznanych faktów, (Akta zmarłych parafii Kijany od 5 czerwca 1851 do 1868, t. III, Akta zmarłych od roku 1877 do 1887 - księga zmarłych parafii Kijańskiej, t. V, Akta zmarłych w parafii Kijańskiej od dnia 3 listopada 1887 do dnia 31 grudnia 1897 r), które dzięki temu zostaną wydobyte i podane do publicznej wiadomości. W ten sposób też zostanie wzbogacona wiedza o dyrektorze Skłodowskim, a także ułatwi to badaczom możliwości wykorzystania nieznanych dotąd w pełni informacji.

Jako historyk uważam, że warto by podjąć tę niezrealizowaną dotąd inicjatywę uczczenia zasług tego wspaniałego Pedagoga, zasłużonego dla lubelskiego szkolnictwa.
"Ateista - to ktoś wierzący w brak wiary, i twierdzący że wierzenie jest bez sensu"
Avatar użytkownika
Marcin
Administrator
Administrator
Lokalizacja: Kraków
Medale: 1
Pomoc techniczna (1)
Imię i nazwisko: Marcin Niewalda

Odp: Skłodowski Józef (1804-1882)

Postprzez Sylwia_1986 » 04.08.2013

Witam !
Dla zainteresowanych genealogią rodu Skłodowskich może będzie pomocne.
Brendel Janina Maria ur. w Jawidzu w 1902 akt nr 191 , matka Jadwiga ze Skłodowskich, chrzestni: Zdzisław Henryk Skłodowski i Irina Skłodowska.

http://www.szukajwarchiwach.pl/35/1654/ ... Jcn80fU6RA
pozdrawiam - Beata
Sylwia_1986
Aktywny
Aktywny


Powrót do S____