905. Bilińscy z miasta Tułacz - dzieje rodu

Bardzo proszę:
Jest to dział encyklopedyczny - więc NIE PROWADZIMY TU ROZMOW, NIE SZUKAMY PRZODKOW, INFORMACJI, KONTAKTOW - tu gromadzimy informacje, piszemy encyklopedycznie, ogólnie, bezosobowo. Każdy kto będzie zainteresowany umieszczoną przez Ciebie notą, sam widzi że interesujesz się rodziną, osobą, na pewno więc dopisze jeśli coś wie, lub się skontaktuje z Tobą. Jeśli chcesz poinformować że "szukasz..." napisz to w dziale ogłoszeń!

Jak pisać tutaj? - reguły, porady

Bilińscy z miasta Tułacz - dzieje rodu

Postprzez Marcin » 02.09.2008

Dzieje rodu Bilińskich
linia z miasta Tłumacz i jego okolic w byłym województwie stanisławowskim

Ród Bilińskich herbu Sas wziął swoje nazwisko od Biliny w powiecie samborskim, w ziemi przemyskiej, którą to miejscowość (czy też może raczej nadział ziemi w tamtym miejscu) wraz ze szlachectwem polskim otrzymał w XV wieku za zasługi z rąk któregoś z Jagiellonów jego protoplasta.

O rodzie tym pisał już w swoim herbarzu Niesiecki - "(...) w Podgórzu i Przemysłskiej ziemi possessyonaci". I rzeczywiście, Bilińscy licznie rozradzając się osiedli w wielu miejscowościach Podkarpacia, a nawet rozjechali się dalej: na Podole, Wołyń, Ukrainę, Litwę oraz na zachodnie ziemie Korony. Boniecki w swoim wiekopomnym dziele wspominając o licznym rozrodzeniu tego domu wylicza, iż "206 Bilińskich udowodniło pochodzenie swoje szlacheckie w b. województwie ruskiem 1782 r., a 140 po 1800 r. w Wydziale Stanów we Lwowie". Przedstawiciele poszczególnych linii używali przy tym różnych przydomków, takich jak: Grodź, Grodziewicz, Hero, Jaroszewicz, Kaczkienowicz, Hur, Milesiewicz Gedz i Wołczak, Mielkowicz Fedyniak, Paszko i Szafran, Słotyło i Słotyło Wanda, Słotyłowicz i Tarasowicz.

Najbliższymi sąsiadami Bilińskich z Biliny w parafii Dublany byli Hordyńscy z Hordyni, Horodyscy z Horodyszcza, Kulczyccy z Kulczyc a także Czajkowscy z Czajkowic, leżących po drugiej stronie Dniestru i przynależnych do powiatu lwowskiego - wszyscy herbu Sas (oprócz Horodyskich, którzy byli herbu Korczak) - i inni.


Bilińscy charakteryzują się spokojem, cierpliwością i wyrozumiałością. Cenią sobie ogromnie ciepło rodzinne, wykazują duże przywiązanie do miejsc w których żyją, szanują pamięć o przodkach i lubią gromadzić wszelkiego rodzaju pamiątki... O urzędy żadne nigdy raczej nie zabiegali, choć los Ojczyzny zawsze był im drogi i gdy trzeba zawsze gotowi są jej służyć, bez względu na to czy idzie o dobro całego Narodu, czy też tylko lokalnej społeczności. Dawali zresztą liczne tego dowody już wieki temu stawiając się dzielnie na polu walki w obronie Rzeczypospolitej, biorąc udział w sejmikach, czy nawet w elekcjach Królów Polski.

I tak już tylko w samym roku 1648 przeciwko nawale kozackiej stanęło 26 Bilińskich (najliczniej po Jaworskich i Kulczyckich), a trzeba podkreślić, że ziemia, na której mieszkali, była niepokojona przez różnych wrogów i bandy rzezimieszków nadzwyczaj często. Kilku wchodziło w skład Wojsk Koronnych w pamiętnych czasach Sejmu Wielkiego. Jakiś inny - w skład Legionów Polskich Dąbrowskiego. Różni Bilińscy dawali dowody swojego wielkiego patriotyzmu po rozbiorach, biorąc udział w powstaniach narodowych: listopadowym z 1831 r., galicyjskim z 1846 r., styczniowym z 1863 r. Mieli wreszcie swój udział w I wojnie światowej oraz odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Przelewali także krew w walkach podczas II wojny światowej.

Jeśli chodzi o elekcje polskich monarchów - różni Bilińscy znajdowali się wśród elektorów Władysława IV, Jana Kazimierza, Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Jana III Sobieskiego, Fryderyka I Augusta (Augusta II), Stanisława Leszczyńskiego oraz Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Wprawdzie Bilińscy nie zgromadzili ogromnych fortun, o których krążyłyby legendy jak w przypadku niektórych polskich rodów, jednak przywiązanie do ziemi - do tej ojczystej ziemi w obronie której tyle razy przychodziło im stawać - zawsze było w tej rodzinie silne. To nie tylko nie przeszkadzało, ale dopełniało i wręcz podkreślało wielkość ducha, jaką prezentowało wielu jej członków.

Do dzisiaj najwybitniejszym z przedstawicieli Bilińskich herbu Sas pozostaje Leon Biliński (1846-1923) syn Wiktora i Malwiny z baronów Brunickich, z linii Bilińskich o przydomku Mielesiewicz-Wołczak, m.in. rektor Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie, minister skarbu Austro-Węgier, minister skarbu w rządzie Ignacego Paderewskiego w 1919 r.


Z innych zasłużonych Bilińskich należy wymienić: Annę Bilińską-Bohdanowicz (1857-1893) - pierwszą uznaną za profesjonalistkę kobietę-malarkę w Polsce, której piękny autoportret zdobi krakowskie Sukiennice; Antoniego Bilińskiego (1810-1895) syna Józefa - hojnego darczyńcy 'Zakładu fundacji Antoniego i Walerii małżonków Bilińskich dla nieuleczalnie chorych obojga płci i wyzdrowieńców' we Lwowie przy ulicy nazwanej imieniem Bilińskich; Jana Bilińskiego (1879-1939) s. Mikołaja - wybitnego nauczyciela polonistę i wytrawnego pedagoga; oraz Jerzego Hipacego Bilińskiego (1704-1771) s. Piotra - opata ławrowskiego na mocy przywileju króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, uznanego za jednego z najznakomitszych członków zakonu bazylianów.

Co najmniej dwóch Bilińskich właśnie ze względu na wielkość ducha poniosło tragiczną śmierć w tzw. "mordzie katyńskim", w którym na podstawie decyzji radzieckich władz Rosji została zgładzona elita inteligencji polskiej. Byli to: Bogusław Wacław Biliński (ur. 1895, zamordowany w Katyniu) - mgr prawa, porucznik rezerwy piechoty 22 pułku piechoty, oraz N. Biliński (zamordowany w Charkowie) - podporucznik.

Trudno powiedzieć czy do tego rodu należy Marek Biliński, znany współczesny muzyk - polski prekursor muzyki elektronicznej.


٭٭٭

Jedną z gałęzi rodu Bilińskich herbu Sas, która opuściła rodzime strony w ziemi przemyskiej, była gałąź, która zapuściła nowe korzenie w ziemi halickiej. Jej założyciel osiedlił się w pierwszej połowie XVIII wieku, w leżącym na Pokuciu powiatowym miasteczku Tłumacz. Jego potomkowie żyli na tym terenie do 1945 r., w którym to zostali przymusowo "repatriowani" wraz z całą ludnością polską na tzw. "ziemie odzyskane".

Samo miasto miało długą historię, sięgającą czasów średniowiecza. Parafię miał ufundować w tym miejscu król Kazimierz Wielki. Zaś - jak podawał Kuropatnicki - "Za czasów dawniejszych z całą dzierżawą to miasto szło na zysk i pensye dla tłumaczów języków oryentalnych w służbie Rzeczypospolitej zostających". Stąd też zapewne i jego nazwa.

Rodzina, o której mowa, zgodnie z tekstem dokumentu-potwierdzenia, udowodnionego w 1782 r., szlachectwa należy do linii rodu Bilińskich h. Sas noszącej przydomek Tarasowicz - więcej o tym w dziale herb i szlachectwo.

Pierwszą wzmianką o Bilińskich w księgach metrykalnych rzymskokatolickiej parafii w Tłumaczu jest zapis z 23 stycznia 1735 r. informujący o ślubie niejakiego Mikołaja Bilińskiego (†1770) z panną Marianną "Lechowsczanką" (†1780). Dokładnie dziewięć miesięcy później - a to 24 października 1735 r. przyszedł na świat pierworodny syn tej pary, Kajetan Biliński, który był pierwszym Bilińskim urodzonym w Tłumaczu.

Kajetan Biliński († po 1801) z trzech żon: Marianny N. (od ok. 1765 r.), Zofii Saduniewskiej (od ok. 1768 r.), Marianny Komarnickiej (od 1799 r.) - pozostawił liczne potomstwo. M.in. syna Józefa (*1782 † po 1732), który z Teklą Buniowską spłodził dwóch znanych synów - a to: Szymona i Wojciecha.

Szymon (*1810) był ojcem licznego potomstwa, zrodzonego z dwóch małżonek: Agnieszki Pławuszewskiej (od 1832 r.), c. Andrzeja i Marii z Zagórskich, oraz Katarzyny Kulczyckiej (od 1850 r.), c. Antoniego i Apolonii z Śniechowskich.

Wojciech (*1824 † ok. 1895) pozostawił zaś z Julianny Zdanowicz, c. Jakuba i Tekli z Cieżewskich, syna Leona. Tenże Leon (*1850 †1909) ożeniony z Joanną Antoniną Kurylak, c. Piotra i Marii z Kowalskich, dał życie dwóm synom i jednej córce, którzy dożyli wieku dorosłego. Maria wyszła za mąż za p. Putzlachera, właściciela kina ze Stanisławowa. Starszy Feliks, ur. w 1881 r., ożenił się w 1909 r. z Heleną Petrus, c. Antoniego i Marii z Szydłowskich, i prowadził nowoczesne gospodarstwo rolne. Młodszy Józef, ur. w 1888 r., również gospodarzył na części ziemi pozostałej po ojcu. Jego żoną była zaś od 1925 r. Klementyna Zagórska, c. Rudolfa i Katarzyny z Łuckich, pochodząca z pobliskiej Nadorożnej, gdzie znajdował się, zrujnowany przez Kozaków w czasie I wojny światowej, majątek jej rodziny.


Rodzina Feliksa Bilińskiego, oprócz wspomnianej małżonki tegoż, składała się jeszcze z dzieci: Marian (*1915), Józefa zwana "Ziunią" (*1919), Zosia (*ok. 1920 † ok. 1924), Janina (*1923), Leon (*1925) i najmłodsza Stasia (*1931). Dodatkowo przebywał u nich na wychowaniu Mikołaj ["Mikol"] Lewandowski. Z kolei Józef Biliński miał czwórkę dzieci: Ludmiła (*1926), Irena (*1929), Krystyna (*1930) oraz upragniony syn Czesio (*1934). Było to ostatnie pokolenie urodzone w Tłumaczu. Obok tych Bilińskich żyły inne rodziny o tym nazwisku, a wszyscy - potomkowie Mikołaja i Marianny z Lechowskich. Powiązania między nimi ukazuje genealogia Bilińskich.

Tłumacz w dwudziestoleciu międzywojennym był prężnie rozwijającym się ośrodkiem miejskim. Mieściła się tu siedziba gminy, swoje miejsce miały również władze powiatu - największego w II Rzeczypospolitej. Chociaż jedna z pierwszych w regionie cukrowni została zlikwidowana jeszcze pod koniec XIX w., działały inne zakłady przemysłowe (przede wszystkim młyny), rozwijał się handel oraz kwitło budownictwo... Podstawę gospodarki w dalszym ciągu stanowiło jednak rolnictwo. Dobra tłumackie (największy z majątków, tzw. klucz tłumacki) znajdowały się w posiadaniu rodziny Dolaisów - a dokładnie: Magdaleny z Kozubowskich Dolaisowej, wdowy po Władysławie. Z innych większych majątków w okolicy można wymienić: Pałachicze Dzieduszyckich, Czarnołoźce Ścibór-Rylskich czy Okniany Dołęga-Szczepańskich. Również sporo pomniejszych gospodarstw znajdowało się w rękach rodzin pochodzenia szlacheckiego.

Jeśli chodzi o ludność - zasadniczo dominowały trzy narodowości: polska, rusińska oraz żydowska. W samym mieście dominowali Polacy, natomiast poza nim większość stanowili Ukraińcy. Trzeba wspomnieć, że pośród tej ludności wyróżniały się jeszcze rodziny pochodzenia ormiańskiego i niemieckiego (austriackiego). Wszystkie one, uznane po wojnie za polskie, zostały na równi wysiedlone z Kresów. Na koniec trudno nie wspomnieć o smutnym losie Żydów, którzy w czasie okupacji hitlerowskiej zostali niemal doszczętnie wymordowani.

Po przesiedleniu ludności polskiej z byłych Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej członkowie rodu Bilińskich z Tłumacza zamieszkali w obecnych województwach: dolnośląskim, małopolskim, opolskim i zachodniopomorskim, a także osiedli w Wielkiej Brytanii oraz w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej (USA).


٭٭٭

Z najstarszych wspomnień, jakie zachowały się w świadomości Bilińskich z Tłumacza, można przywołać chociażby te, które opowiadają o osobie "dziadka" Wojciecha Bilińskiego (*1824 † ok. 1895). Był on jednym z tych przedstawicieli rodu, który swoją postawą i działaniem zasłużył na wielki szacunek u współczesnych, jakim cieszyła się cała rodzina Bilińskich także i po jego śmierci...

Otóż - nawet nie wiadomo dokładnie kiedy, ale chyba gdzieś na początku drugiej połowy XIX w. - niejaki p. Bredt, właściciel cukrowni w Tłumaczu, zaczął wykupywać okoliczne ziemie. Doszło do tego, że przejął także tzw. "stawiska" - obszar łąk i pastwisk, położony w pobliżu miasta w zakolu rzeczki Tłumaczyk. Z tym jednak nie mogli pogodzić się bezrolni chłopi, którzy wypasali tam swoje zwierzęta. Z pomocą przyszedł im Wojciech Biliński, który pojechał aż do Wiednia, do samego cesarza Franciszka Józefa, aby prosić go o interwencję. Władca w czasie audiencji przychylił się do sprawy swojego polskiego poddanego z dalekiego Królestwa Galicji i Lodomerii... I zanim Biliński powrócił do domu, na mocy cesarsko-królewskiego rozkazu unieważniono transakcję z p. Bredt'em, który został zobowiązany do zwrotu zajętego terenu na rzecz miasta. Od tego czasu "stawiska" nigdy nie trafiły już w prywatne posiadanie.

Wojciech Biliński przysłużył się także miastu pomocą w sprowadzeniu jakiejś nowoczesnej maszyny. Zdaje się, że chodziło o jakieś urządzenie do któregoś z miejscowych młynów, a może nawet do zakładanej właśnie elektrowni?... Niestety z braku wiarygodnych informacji trudno cokolwiek więcej o tym powiedzieć. Tym niemniej dzięki tym zasługom Biliński był bardzo poważany, a pamięć o jego osobie przetrwała do dziś.

Wspaniałą kartę w historii rodziny zapisał także wnuk opisanego wyżej Wojciecha, Feliks Biliński (*1881 †1963). Zajmując się rolnictwem, był zarazem wielkim społecznikiem. W młodości brał udział w I wojnie światowej. Jako żołnierz armii austriackiej walczył m.in. pod Triestem. Wiele lat później wspominał jak to Austriacy wymieniali się z Rosjanami na froncie rumem i tytoniem za czarny chleb...

Już w niepodległej Polsce przez wiele lat sprawował mandat radnego miasta Tłumacz. Swego czasu był również członkiem rady nadzorczej w miejscowej Kasie Stefczyka. Wspólnie z bratem jeździł na wystawy i targi rolnicze do centralnej Polski (przede wszystkim do Poznania), skąd sprowadzali bydło zarodowe. Był niezwykle inteligentnym i przyjaznym człowiekiem, u którego wielu zasięgało rady w różnych sprawach.

Jego planowanej wywózce na Sybir podczas II wojny światowej przeszkodził tylko wybuch wojny niemiecko-rosyjskiej. Z kolei biegła znajomość języka niemieckiego przydała się w czasie okupacji hitlerowskiej. W trakcie przesiedlania ludności polskiej z Kresów oddał ostatnią usługę Kościołowi z Tłumacza przewożąc własnym transportem do stacji kolejowej w Stanisławowie część wyposażenia miejscowej świątyni, m.in. cudami słynący obraz św. Anny.

Po osiedleniu się na Dolnym Śląsku znowu zajął się uprawą roli. Został pierwszym polskim sołtysem Gądowa w gminie Kąty Wrocławskie. Nie mógł jednak pogodzić się z "porządkami" władzy komunistycznej, z której kpił. Do końca życia nadzwyczaj mocno kochał dzieci - z wzajemnością zresztą... Te dzieci bowiem do dzisiaj wspominają z rozrzewnieniem starego "dziadka Filka"!...


Interesujące życie miał wreszcie syn wspomnianego Feliksa, Marian Biliński (*1915 †1972). Przyszedł na świat w ciężkich czasach I wojny światowej. Edukację mógł jednak rozpocząć już w polskiej szkole. Niestety nie dane mu było długo cieszyć się młodością... Groźba nowej wojny spowodowała bowiem, że już w 1938 r. zaczął pełnić czynną służbę wojskową.

Wziął udział w "kampanii wrześniowej" 1939 r. Walczył m.in. koło Spały (dokąd zawsze chciał pojechać już jako starszy człowiek). Wzięty do niewoli, trafił w charakterze jeńca wojennego do niemieckich obozów pracy na Górnym Śląsku. Udało mu się jednak zbiec stamtąd i powrócić do Tłumacza. Wkrótce jednak, znowu wzięty na roboty przymusowe, trafił do Karyntii w Austrii. Po zajęciu tych terenów przez aliantów wstąpił do organizowanych we Włoszech oddziałów Wojska Polskiego. W 1946 r. razem z innymi żołnierzami polskimi został przeniesiony do Anglii. Tam nawiązał kontakt z ojcem, mieszkającym już na Dolnym Śląsku i poszukującym go za pośrednictwem 'Czerwonego Krzyża', który przekazał mu straszną wiadomość o śmierci jedynego brata! Nie bez wahania, na prośby ojca i pozostałej rodziny wrócił w końcu do Polski w 1947 r.

Rozpoczął pracę we wrocławskim 'Hutmenie'. Dość późno założył rodzinę. Tak jak i ojciec nie lubił władzy komunistycznej. Chyba obawiał się represji z powodu swojej służby w Wojsku Polskim na Zachodzie?... Zawsze bardzo interesował się sportem i motoryzacją. Zmarł po ciężkiej chorobie w wieku zaledwie 57 lat.


٭٭٭

Rodzina Bilińskich trwa dalej. Jej członkowie przychodzą na świat i odchodzą, ale ród trwa nieustannie, wpisując się pięknie na kartach historii Polski. Nie straszna mu przyszłość, kiedy ma świadomość, że Ktoś, tam, na górze... - czuwa!... Tak jak niegdyś, tak i teraz.

Istnienie rodu, jego egzystencja, nie jest jednak zależne tylko od członków, którzy z niego pochodzą. Szczególne miejsce zajmują w nim bowiem Kobiety Bilińskich - tj. osoby, które weszły do tego domu z innych rodzin. Zostając matkami dzieci, przychodzi im na dobre i na złe dzielić los swoich mężów. Gdy trzeba potrafią jak lwice chronić swoich bliskich oraz strzec interesów rodziny. Są inspiracją, wsparciem, ostoją!!! Tradycyjnie przypada im rola "kapłanek domowego ogniska"...

Przyznając, że bez nich to wszystko nie byłoby możliwe, wypada zadedykować niniejsze dzieje właśnie Im - Kobietom Bilińskich (także tym przyszłym)!...


[Adam Biliński http://www.bilinscy.webpark.pl]
"Ateista - to ktoś wierzący w brak wiary, i twierdzący że wierzenie jest bez sensu"
Avatar użytkownika
Marcin
Administrator
Administrator
Lokalizacja: Kraków
Medale: 1
Pomoc techniczna (1)
Imię i nazwisko: Marcin Niewalda

Powrót do B____