14253. Sołtan Jordan (ok 1870-1918)

Bardzo proszę:
Jest to dział encyklopedyczny - więc NIE PROWADZIMY TU ROZMOW, NIE SZUKAMY PRZODKOW, INFORMACJI, KONTAKTOW - tu gromadzimy informacje, piszemy encyklopedycznie, ogólnie, bezosobowo. Każdy kto będzie zainteresowany umieszczoną przez Ciebie notą, sam widzi że interesujesz się rodziną, osobą, na pewno więc dopisze jeśli coś wie, lub się skontaktuje z Tobą. Jeśli chcesz poinformować że "szukasz..." napisz to w dziale ogłoszeń!

Jak pisać tutaj? - reguły, porady

Sołtan Jordan (ok 1870-1918)

Postprzez jerzy » 26.07.2011

Jordan "Pereświt" Sołtan, ur. 1869 Tulhowicze, pow. rzeczycki, zginął 29.07.1919 rozstrzelany przez bolszewików, student prawa na Uniwersytecie Kijowskim, członek Związku Młodzieży Polskiej "ZET", socjalista, adwokat kijowski, przed 1918 prezes Polskiego Komitetu Wykonawczego na Rusi. Wielokrotnie społecznie udzielał porad prawnych, i starał się o sprowadzanie do kraju zesłańców.
Żona: Maria
Dzieci Wanda, Halina (może jeszcze inne córki)


Po zwycięstwie Państw Sprzymierzonych na Zachodzie wojska niemieckie wycofały się z Rusi w jesieni 1918 r. i kraj po raz drugi dostał się pod władzę bolszewicką. Rozpoczął się okres stale wzrastającego terroru, w czasie którego zginęło wielu Polaków, w ich liczbie zasłużony prezes Polskiego Komitetu Wykonawczego na Rusi Jordan Pereświet Sołtan i dzielni kierownicy związku młodzieży uniwersyteckiej Nekrasz, Kiernicki, Borkowski Kamiński. Została zamęczona w czerezwyczajce urzędniczka Konsulatu Polskiego Liesenbartówna. Aresztowany zastępca konsula Czaplicki zginął bez wieści, a wszyscy urzędnicy Konsulatu byli uwięzieni. Setki Polaków męczono w licznych więzieniach czerezwyczajek i obozach koncentracyjnych. Wielu wywieziono w głąb Rosji jako zakładników. Najstraszniejszymi były sierpniowe dnie "czerwonego terroru' gdy bez żadnego powodu chwytano ludzi w mieszkaniach i na ulicy i bezzwłocznie rozstrzeliwano. Polski Czerwony Krzyż, który rozpoczął działalność w Kijowie w jesieni 1918 r.,spełnił sumiennie swój obowiązek obsługując więźniów i dostarczając im żywności. Jednocześnie Polska Rada Dobroczynności starała się ulżyć doli najbiedniejszej ludności polskiej.
Bibliografia (spis)
Chojecki Z., Społeczeństwo Na Rusi, Warszawa 1937


:drzewo: Genealogia Sołtanów
Avatar użytkownika
jerzy
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 2
Twórca indeksów (2)

Sołtan Jordan (ok 1870-1918)

Postprzez jerzy » 08.10.2012

Zarys Dziejów Ukochanej Szkoły, Szkoły Niezwykłej,
Założonej Przez p. Wacławę Peretiatkowiczową - Wieloletnią
Przełożoną Tej Szkoły w Kijowie, Przy Ulicy Wielkiej Włodzimierskiej47 .
Nasza przełożona — pani Wacława z Jedziejewiczow Peretiatkowiczowa urodziła się w Krolestwie, w ziemi płockiej. Po owdowieniu ( męża swego poznała bawiąc chwilowo na Ukrainie) zamieszkała na stałe w Kijowie (około roku l906 ) i postanowiła założyć gimnazjum polskie dla polskich uczennic. Wybrała odpowiedni moment, gdyż rewolucja 1905 roku stworzyła namiastkę warunkow, umożliwiających ten zamiar.
Na język wykładowy polski władze carskie się nie zgodziły, jak rownież na lekcje języka polskiego, zaplanowane w szeregu innych przedmiotow. Trzeba było potraktować ten wykład jako nadprogramowy i dla tych tylko kto tego pragnął. Oczywiście był to dobrze obmyślony wybieg, gdyż lekcji polskiego pragnęły wszystkie bez wyjątku uczennice i gremialnie na te lekcje uczęszczały.
Otwarcie gimnazjum nastąpiło jesienią w roku 1907/8. Nie posiadało ono praw rownych szkołom rosyjskim. Maturę trzeba było zdawać przy owczesnym gimnazjum niemieckim. Dopiero w I-ym roku I-ej wojny światowej (1914) gimnazjum pani Peretiatkowiczowej zdobyło prawa rowne gimnazjom rosyjskim. Było to wielkie osiągnięcie, niemniej językiem wykładowym był nadal rosyjski, jednak lekcje polskiego jako przedmiotu zostały już oficjalnie wprowadzone do programu, co też należało do wielkich sukcesow.
Należy jednak cofnąć się trochę wstecz, by przytoczyć pewne ważne z dziejow naszej Szkoły zdarzenia.
Otoż, jak opowiadano, około 1910 roku Szkoła znalazła się w krytycznych warunkach materialnych i wisiał nad nią koszmar zamknięcia. Wowczas pani Przełożona zwrociła się o pomoc do pana Jozefata Andrzejowskiego— prezesa Polskiej Macierzy Szkolnej na Rusi. Był to wielki społecznik, ofiarny, mądry, skromny, ogromnie przez wszystkich szanowany. On właśnie z pomocą innych społecznikow, jak adwokat Jordan Pereświet-Sołtan (corka jego-Wanda była uczennicą tej szkoły, chodziła do tej samej co ja klasy), Karol Wilkoszewski ( jego znow corka -Jadzia była o klasę od nas wyżej ) i jeszcze paru społecznikow, otwarło naszej przełożonej kredyt w banku, ktory pozwolił na przetrwanie „ chudych lat”. Potem było już lżej, aczkolwiek nigdy „do pieniędzy” nasza przełożona - wzorem ludzi jej pokroju, nie doszła.
W 19l5 roku, II-im strasznej I-ej wojny światowej, gdy zaczął się zbliżać front niemiecki, władze nakazały ewakuację niższych i wyższych uczelni, przeważnie do Charkowa. Gimnazjum pani Peretiatkowiczowej zostaje, po pokonaniu wielu trudności. I nie tylko zostaje, lecz pani Przełożona z pomocą całego szeregu zacnych, dobrych patriotow organizuje drugie gimnazjum żeńskie (realne, nasze było humanistyczne) przy tej samej ulicy tylko od wewnątrz posiadłości już z językiem wykładowym polskim.
W tymże 1915 roku zaczyna się wielki napływ Polakow ze Lwowa, Wilna, Krakowa. liczbę przybyszow obliczano na około 45 000. Kijow ich wchłania i stwarza warunki egzystencji. Wśrod przybyłych są wielkie sławy naukowe, ktore nie gardzą wykładami w naszej szkole. Przez nas - młode kozy są uwielbiani, ale niedoceniani, za zielono miałyśmy jeszcze w głowach. Ocena przyszła poźniej.
Rok 1917 ! Rewolucja. Abdykacja caratu. Wolność. Język polski już wykładowy i w naszej starej Szkole. Radość.
Przy naszej Szkole egzystowały Wyższe Kursa Naukowe . W 1917 roku zostają przekształcone w Polskie Kolegium Uniwersyteckie. Mnostwo osob się zapisuje. Jedni z maturą, inni bez, jako wolni słuchacze. Do nich należy moja Matka. Uczęszcza na wykłady bardzo systematycznie, przepada za nimi. Dyktuje mi swoje wspomnienia, bo wszystkienasze notatki, pamiętniki, listy, pochłonęły burze wojenne. Pierwszy lokal Polskiego Kolegium Uniwersyteckiego mieści się w naszej Szkole. Wykłady odbywają się w godzinach popołudniowych. Inauguracja w Ogniwie (Ogniwo— centrum życia towarzyskiego na Kreszczatyku w Kijowie, sala w ktorej odbywały się poza imprezami rozrywkowymi, referaty, zebrania, imprezy dobroczynne itd). Grono profesorskie przejmuje zarząd tego Kolegium.
Dyrektorem zostaje owczesny docent (poźniej już w wolnej Polsce profesor )— LUDWIK JANOWSKI, wykłada Historię Oświaty Polskiej. Docent Uniwersytetu Jagiellońskiego — LUDWIK Janowski był urodzony na kresach (w Winnicy, czy też w Białej Cerkwi). Od dzieciństwa kochał Wilno. W nim zakończył życie jako profesor Historii Kultury Polskiej, w 1921 roku. Pozostało po nim kilka cennych prac. Był wielkim patriotą, kryształowego charakteru i wielkiej wiedzy człowiekiem.
Nie jest to prawdopodobnie pełna lista, ale więcej moja Matka nie mogła sobie przypomnieć.umiejętnie, że słuchaczki o mniej zaawansowanej wiedzy mogły wyciągać jak najlepsze i najpotrzebniejsze zasoby wiadomości.
Ale wracając do naszej Przełożonej: ostatnia matura w jej gimnazjum odbyła się w 1920.

Bibliografia (spis)
http://www.plebanski.eu/pdf/Irena_Wysocka_-_wspomnienia-czesc_2.pdf


Więcej o Jordanie i jego rodzinie
Avatar użytkownika
jerzy
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 2
Twórca indeksów (2)

Odp: Sołtan Jordan (ok 1870-1918)

Postprzez jerzy » 06.11.2012

Społeczeństwo Polskie Na Rusi.
N iestety rewolucja bolszewicka nie pozwoliła posłom, wybranym do Polskiego Sejmu na Rusi, przybyć do Kijowa. W chwili wyborów do Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospolitej Polskiej wobec zamierzonego przedstawicielstwa w Sejmie wszystkich ziem, które wchodziły w skład Państwa Polskiego przed pierwszym rozbiorem, Komitet Wykonawczy wybrał ze swego grona delegację sejmową, która wyjechała do Warszawy pod przewodnictwem ś. p. Stanisława Jezierskiego. Na czele Komitetu stanął bezpartyjny ś. p. Jordan Pereświet-Sołtan.Znalazłszy się w wyjątkowo ciężkich warunkach po zajęciu Kijowa przez wojska bolszewickie, członkowie Polskiego Komitetu Wykonawczego na Rusi zaniechali walki partyjnej, która wpływała ujemnie na wyniki jego poczynań i rozpoczęli pełną poświęcenia owocną pracę, mającą na celu obronę polskiego społeczeństwa w chwili strasznego terroru i zabezpieczenie szkolnictwa polskiego od wpływów komunistów, którzy starali się zarzucić nań sidła. Dzięki staraniom członków Komitetu, a przede wszystkim ś. p. Jordana Pereświet - Sołtana, Polacy zamieszkali w Kijowie, zrujnowani przez wojnę i rewolucję, złożyli na potrzeby szkół polskich na ręce Komitetu znaczną sumę. Wydział oświaty Komitetu i nauczycielstwo polskie, nie bacząc na brak środków materialnych wskutek wyczerpania się sumy, oddanej do rozporządzenia Komitetu, zapoznawszy się z głodem i chłodem, żyjąc pod nieustanną grozą uwięzienia przez czerezwyczajkę, uchroniły polską młodzież od wpływów bolszewickich i dały jej możność nieprzerywania nauki. Stojąc na czele tej pracy i nie skrywając się przed bolszewikami, ś. p. Jordan Pereświe - Sołtan był przez nich wyśledzony, aresztowany i przez czas dłuższy więziony, a w końcu rozstrzelany, stając się dla społeczeństwa polskiego na Rusi symbolem pracy dla sprawy narodowej. Po zajęciu Kijowa przez armię ochotniczą jenerała D e n ik i n a i przejściu terroru bolszewickiego Polski Komitet Wykonawczy na Rusi, dokompletowawszy swój skład i wybrawszy ponownie na prezesa Wincentego Chojeckiego prowadził w dalszym ciągu zgodną i wytężoną pracę, mającą na celu uratowanie szkolnictwa polskiego oraz przedstawicielstwo interesów społeczeństwa polskiego wobec nowych władz. W przededniu ponownego wtargnięcia wojsk bolszewickich do Kijowa większość członków Komitetu wyjechała do Polski. Pozostali na miejscu, wybrawszy na prezesa Wilhelma Kulikowskiego , prowadzili w ukryciu pracę oświatową. Niezwłocznie po wkroczeniu wojsk polskich do Kijowa dokompletowany ponownie Komitet wszedł w stały kontakt z dowpdzącym armią polską jenerałem Edwardem Smigłym - Rydzem i jego sztabem oraz z rządem ukrańskim atamana Pettur y. Niestety, piękne dni majowe po wkroczeniu wojsk polskich na Ukrainę trwały zbyt krótko. Jak grom z jasnego nieba gruchnęła wieść hiobowa o odwrocie naszych wojsk. Komitet, wytrwawszy na sta-nowisku do ostatniej chwili i wyprosiwszy u władz wojskowych pociągi dla ewakuacji miejscowej ludności polskiej, opuścił Kijów dnia 11 czerwca 1920 roku jednocześnie z cofającymi się oddziałami wojsk polski ch.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/
Avatar użytkownika
jerzy
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 2
Twórca indeksów (2)

Odp: Sołtan Jordan (ok 1870-1918)

Postprzez jerzy » 27.02.2013

"Trwaliśmy, czując odpowiedzialność za tysiące harcerskiej młodzieży znajdującej się w Rosji". W organizacji było pięć tysięcy młodych Polaków, a wiosną 1919 roku terror jeszcze się wzmógł. "Aresztowania. Obozy koncentracyjne. Wywożenie w głąb Rosji - na śmierć głodową. Lochy czerezwyczajek. Tortury. Rozstrzeliwania, rozstrzeliwania i wciąż rozstrzeliwania.". Nie było żadnych wieści z Warszawy, wysyłani kurierzy byli mordowani przez bolszewików. Kilka tygodni później znajomy rosyjski oficer pracujący w kontrwywiadzie bolszewickim dla armii gen. Denikina ostrzegł go, iż wydano na niego wyrok śmierci. W drzwiach Glass zastał anonimową kartkę: "Was rozstrzelają, ostrzeżcie wszystkich Polaków, że wkrótce będą rewizje i aresztowania". Następnego dnia w domu zjawili się czekiści. Nie zastali już "Chudego Wilka", ale inni z czasem wpadli w ich ręce. "Nie pomnę wszystkich pomordowanych. Pamiętam tylko niektórych, a wśród nich Jordana Pereswiet-Sołtana, prezesa Polskiego Komitetu Wykonawczego na Rusi, Józefa Kiernickiego, prezesa akademickiej "Polonii", Mariana Nekrasza, prezesa Bratniej Pomocy Akademickiej, Piotra Borkowskiego, kierowniczka jadłodajni akademickiej, Tadeusza Sawickiego, sekretarza Bratniej Pomocy, Karola Basińskiego, akademika." Przebrany za bolszewickiego żołnierza po kilku tygodniach ryzykownej eskapady przedarł się przez front i dotarł do Warszawy.
http://www.rodaknet.com/rp_art_5277_czy ... y_wilk.htm
Avatar użytkownika
jerzy
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 2
Twórca indeksów (2)

Odp: Sołtan Jordan (ok 1870-1918)

Postprzez jerzy » 18.03.2013

Wspomnienie pośmiertne o śp. Jordanie Peretwiet-Sołtanie, Adwokacie Kijowskim, rozstrzelanym przez bolszewików w Kijowie 29 lipca 1919 roku. W nr 258 „Monitora Polskiego" z dnia 10 listopada br. pomiędzy odznaczonymi Komandorią Orderu Odrodzenia Polski, wymieniony jest śp. Mecenas Jordan Pereświet - Sołtan, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli Palestry polskiej w Kijowie i jeden z najbardziej zasłużonych dla sprawy polskiej działaczy na niwie społecznej i politycznej na dalekich rubieżach, dawnych kresach Rzeczypospolitej Polskiej, rozstrzelany w Kijowie w dniu 29-ym lipca 1919 roku przez katów bolszewickich. Prawdziwie, do głębi serca, wzruszający jest ten hołd, który Matka — Ojczyzna złożyła w dniu obchodu 20-lecia swego Odrodzenia zasługom i cieniom jednego z najwierniejszych swoich synów, dając w ten symboliczny sposób dowód, że, pomimo upływu czasu, nie zapomina o swoich rycerzach i obrońcach, którzy w najbardziej ponurym okresie niewoli, nieustępliwie walczyli o Polskę i zbiorowym wysiłkiem przyczynili się do cudu wskrzeszenia Najjaśniejszej, składając Jej w ofierze i swoje życie.
Dolce et decorum est pro patria mori!
Wspomnienia o niespożytych zasługach Jego na polu pracy społecznej i politycznej, były podnoszone w Kijowie w dniu 14 października 1919 roku, kiedy to Polski Komitet Wykonawczy na Rusi zwołał posiedzenie uroczyste, na które tłumnie stawiła się Polonia Kijowska i wielu mówców, reprezentujących rozmaite ugrupowania społeczne i polityczne szczerze, serdecznie i jednomyślnie złożyło hołd świetlanej pamięci zmarłego Prezesa tegoż Komitetu (vide „Dziennik Kijowski" nr 65 z dn. 14.X. 1919 r.). Ku wiecznej rzeczy pamięci, wskazane jest, w szczególności dla świadomośc następnych pokoleń prawnictwa polskiego, przedstawienie sylwetki zmarłego, jako prawnika i adwokata. Nakazem sumienia prawnika i adwokata jest nie tylko zasklepiać się w ramach pracy zawodowej, ale tak koordynować swoją wiedzę prawniczą i pracę zawodową iz życiem i obowiązkami obywatelskimi i narodowymi, by ku ogólnemu dobru wpływać na to życie, przyczyniając się ku utrwaleniu wśród współobywateli poczucia praworządności, sumienności i rozumienia obowiązków społecznych i narodowych. Jeśli polskie społeczeństwo kresowe, zewsząd otoczone obcym plemiennie i wrogim elementem, wytrwało i nie zatraciło swego oblicza narodowego, to w dużej mierze zawdzięcza to działalności polskiej inteligencji zawodowej, a w szczególności polskiej palestrze, którą Zmarły tak godnie reprezentował. Śp. Jordan Pereświet - Sołtan urodził się w roku 1869-ym w majątku rodzinnym Tulhowicze, w powiecie Rzeczyckim, ziemi Mińskiej. Pochodził ze znanej rodziny ziemańskiej, wielce zasłużonej dla sprawy polskiej; życzeniem ojca Jego było, by po ukończeniu szkoły średniej, osiadł w majątku i zajął się gospodarstwem. Jednak Zmarły, po ukończeniu 6-ciu klas progimnazjum w Mozyrzu, poniekąd wbrew woli rodziców, postanowił dokończyć wykształcenie średnie, wyjechał do Kijowa i tam ukończył 3 gimnazjum klasyczne. Już wówczas brał czynny udział w zakonspirowanej Polskiej Organizacji Uczniowskiej, mającej na celu studiowanie języka, historii i literatury polskiej; w tym okresie czasu brał udział w obchodzie ku czci Krasińskiego i z tego powodu pozbawiony był prawa do otrzymania medalu. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił na Wydział Prawa Uniwersytetu Kijowskiego, który ukończył w roku 1893. Podczas studiów uniwersyteckich brał czynny udział w życiu polskim, należał do polskiej korporacji studenckiej, będąc jednym z najczynniej szy ch i najbardziej odważnych działaczy. Okres ten był szczególnie ciężki, w całej pełni panował wówczas w Rosji system policyjno żandarmski Aleksandra III. Z okrutną bezwzględnością tępiono wszelką w ogóle wolność myśli i słowa, a w szczególności u Polaków na Rusi. W tym okresie zostaje aresztowany za tajną polską pracę oświatową i niepodległościową, lecz nie załamuje się, nie upada na duchu, a odwrotnie, swoim przykładem i siłą woli zagrzewa kolegów Polaków do coraz zacieklej szej walki o swoje prawa i zachowanie godności narodowej. Po ukończeniu w 1893-im roku Wydziału Prawnego wstępuje do adwokatury kijowskiej i zostaje zapisany, jako pomocnik adwokata przysięgłego śp. mecenasa Stanisława Żeromskiego, jednego z najwybitniejszych cywilistów i w ciągu pięciu lat stale pracuje nie tylko w kancelarii swego patrona, ale nadto, mając szczególne zamiłowanie do obron w sprawach karnych, i u śp. mecenasa Józefa Dynowskiego, powszechnie znanego kryminologa i pierwszorzędnego obrońcy w sprawach karnych. Obdarzony niepospolitymi zdolnościami, gruntowną i wszechstronną wiedzą prawniczą, subtelną inteligencją i czarującą oraz porywającą wymową, a także odznaczając się wyjątkową gorliwością i sumiennością w pracy, wyróżnia się jeszcze jako pomocnik adwokata przysięgłego, uważany jest za gwiazdę wschodzącą. Zdobywa zaufanie sądów i klienteli i jest jednym z najbardziej energicznych działaczy w życiu palestry kijowskiej. Ogół kolegów, a nie sami Polacy, lecz również Rosjanie i Żydzi, jednogłośnie wybierają Go na Prezesa Komitetu Pomocników Adwokackich, którą to godność piastował aż do czasu uzyskania stopnia adwokata przysięgłego. Gdy, jako adwokat przysięgły, rozpoczął praktykę samodzielną, od razu spotkał się z ogromnym wzięciem i powodzeniem, szczególnie w sprawach karnych, i, chociaż, zawsze i wszędzie akcentował swoją polskość, zyskał najlepszą opinię również w sądach i urzędach. To też klienci z różnych sfer i różnych narodowości zwracają się do Niego, szukając porady, pomocy i obrony. Gdy wierzył w słuszność sprawy podejmował się obrony, często, a nawet, przeważnie zupełnie bezinteresownie. Pomimo nawału pracy zawodowej nie przestaje coraz intensywniej pracować w polskim życiu społecznym i politycznym, jako jeden z kierowników tego życia, narażając się stale na przykrości i prześladowania, nie tylko ze strony pachołków caratu i „obrusitielej", ale czasami i ze strony współrodaków, rozdzieranych partyjnymi waśniami. Swoimi wpływami przyczynia się do zgody narodowej, jest zawsze pełen inicjatywy, wszystkim dodaje otuchy i pobudza do pracy. Jest członkiem Rzymsko - Katolickiego, czyli tym samym Polskiego Towarzystwa Dobroczynności, patronuje korporacyjnej pracy młodzieży polskiej w szkołach średnich i w uniwersytecie, wygłasza odczyty na tematy narodowe i społeczne, wyjeżdżając często w tym celu na prowincję, jest czynnym członkiem Polskiego Tow. Oświaty Ludowej (Macierzy Polskiej), założycielem szeregu polskich organizacji towarzyskich, sportowych i gimnastycznych. Wszędzie staje w pierwszych rzędach nieugiętych pracowników, na wszystko ma czas, zawsze pełen jest zapału i wszystkich czaruje swoją wymową, prostym, miłym uśmiechem i mądrymi, poczciwymi oczami, zachęcając do pracy i wytrwałości, budząc ducha narodowego. Nie sposób jest ogarnąć tak wszechstronnej i wydatnej pracy Jego i zaiste podziwiać należy, jak mógł temu wszystkiemu podołać. Aczkolwiek wśród adwokatury kijowskiej Polacy stanowili bardzo znaczny odsetek, jednak liczebnie przewaga była po stronie Rosjan i Żydów. Pomimo, na ogół zgodnego koleżeńskiego współżycia, pewna rezerwa w stosunku do Polaków zawsze jednak istniała. Mimo to, zawdzięczając swoim moralnym i zawodowym walorom, śp. Mecenas Jordan Pereświet - Sołtan cieszył się tak wielkim uznaniem ze strony ogółu adwokatury kijowskiej, że w ciągu szeregu lat był wybierany na Prezesa tak zwanego „Adwokackiego Komitetu Zarządza-jącego", który do czasu wprowadzenia w 1917 rokusamorządu adwokackiego w Kijowie był namiastką Rady Adwokackiej. Fakt ten jest bardzo znamienny i dobitnie wyjaśnia powody, dla których rząd rosyjski, prowadząc na kresach bezwzględną politykę rusyfikacyjną, nie chciał aż do roku 1917-go dopuścić do utworzenia na kresach samorządu adwokackiego. Obawiał się, nie bez słuszności, że element polski, jako pod każdym względem przodujący, zajmie w tym samorządzie znaczenie dominujące. Wielką zasługą Zmarłego w znaczeniu korporacyjno - zawodowym jest i to, że jako Prezes Adwokackiego Komitetu Zarządzającego wielokrotnie jeździł do Petersburga, wciąż kołatał tam o wprowadzenie na kresach Rad Adwokackich w wyniku tych Jego starań przy poparciu stołecznych rad adwokackich, niewątpliwie udało się nareszcie doprowadzić do utworzenia w Kijowie Rady Adwokackiej. Gdy, już w czasie wojny światowej, po raz pierwszy odbyły się wybory do Rady Adwokackiej i gdy wyjaśniło się, że Zmarły niewątpliwie będzie ogromną większością głosów obrany na dziekana, kategorycznie oświadczył on, że ze względów taktycznych godności tej nie przyjmie i wobec tego jednogłośnie powołano go na wicedziekana. Praca zawodowa w dziedzinie obron karnych, nie ograniczała się tylko do terenu Kijowa i Ukrainy. Zmarły, zwłaszcza w sprawach politycznych,stawał w procesach, prowadzonych również w obu stolicach i na prowincji, nawet w głębi Rosji, oraz w Warszawie. W maju 1914 roku śp. Pereświet-Sołtan, w ciągu 6-ciu tygodni bez przerwy, brał udział w tak zwanym procesie „83-ch" w sądzie warszawskim w sprawie o napad na pociąg w Herbach i z powodzeniem obronił inżyniera Hackiewicza. W czasie rewolucji 1905 r., kiedy żandarmeria rosyjska bez przerwy wytaczała sprawy polityczne, należał On w Kijowie do kółka obrońców, którzy ofiarnie i bezinteresownie bronili tak zwanych przestępców politycznych. Śp. Mecenas Pereświet - Sołtan z całym oddaniem się bronił przede wszystkim Polaków i bardzo wiele osób i rodzin zawdzięcza Jego obronom swoje życie i wybawienie z katuszy katorgi syberyjskiej. Gdy w sierpniu 1914 roku wybuchła wojna światowa i wybiła godzina dziejów, zwiastujących Zmartwychwstanie, śp. Mecenas Jordan Pereświet- Sołtan z energią zdwojoną zabrał się do bardziej jeszcze wytężonej pracy i to we wszystkich kierunkach, ale przede wszystkim wprost zaprzągł się do syzyfowej pracy niepodległościowej. Nie było więc dziedziny w polskim życiu społecznym i politycznym, w której by nie pracował z całym poświęceniem się, wprost prześcigając siebie samego, a więc pomiędzy innymi w Komitetach Pomocy Uchodźcom z Polski, Opieki nad Jeńcami Polakami, w różnych patronatach, a w szczególności w Polskim Komitecie Wykonawczym na Rusi, jako głównej organizacji, reprezentującej polską zbiorowość na Rusi itd., jest jednym z założycieli Polskiego Towarzystwa Prawniczego i pomimo ogromu tych prac, stale staje w sądach, nie uchybiając obowiązkom adwokackim. W tym też okresie nie przestaje ze szczególną starannością otaczać opieką młodzież polską, a jako patron mógł się szczycić tym, że pod Jego kierunkiem bardzo wielu prawników Polaków przeszło najlepszą szkołę i zapełniało szeregi palestry w Kijowie i na Rusi. Wprost niemożliwe jest wyliczyć wszystkie placówki i organizacje narodowe, do których powstania się przyczynił, a po założeniu ich poświęcał im swoją pracę. W 1917 roku został wybrany na Wiceprezesa Polskiego Komitetu Wykonawczego na Rusi, w końcu zaś 1918 roku na członka delegacji Rusi na Sejm w Warszawie i na Prezesa Polskiego Komitetu Wykonawczego i na tym ostatnim posterunku zastał go przewrót bolszewicki. Jest to okres najcięższej i najstraszniejszej martyrologii polskiej w Kijowie i w ogóle na Ukrainie. Terror czerezwyczajek i upiorny reżim bolszewicki z wyjątkową okrutnością został skierowany przeciwko Polakom i polskości i nie było dnia ani godziny, kiedy Polacy, zamieszkali w Kijowie i na Ukrainie mogli być spokojni o swoje życie. Sama nazwa „Polak", była dostatecznym dla bolszewików powodem, by bez sądu setkami aresztować ludzi i to bez różnicy płci i wieku, a w wy-niku tych aresztów w lochach czerezwyczajki oczekiwała ich, po nadludzkich cierpieniach i mę-czarniach śmierć, która była jedynym wybawieniem. Tym bardziej narażeni byli na taki los czołowi działacze tej miary, co śp. Pereświet - Sołtan. Zdawałoby się, że w tych warunkach i dla dobra ogólnej sprawy Zmarły winien był zakonspirować się i z ukrycia służyć sprawie narodowej, jednak sama myśl, by postąpić w ten sposób, byłaby prawdziwą obrazą dla Jego świetlanej Osoby, to też odwrotnie, z całą, nieustraszoną odwagą, i samozaparciem, wszędzie i zawsze występował On przed upiornymi katami w obronie aresztowanych i, narażając siebie i swoją rodzinę na największe niebezpieczeństwo, ratował, kogo mógł i bardzo wielu wyratował. Dom Mecenasostwa Pereświet - Sołtanów, zawsze słynął z serdecznej gościnności staropolskiej i był ogniskiem, skupiającym życie kulturalne i narodowe młodzieży i inteligencji. W czasie wojny, a w szczególności od 1917-go roku dom Ich stał się prawdziwym schroniskiem dla wielu Ich przyjaciół, wyrzuconych z gniazd rodzinnych i dla żołnierzy i. oficerów polskich z korpusu polskiego, rozbrojonego w roku 1918 pod Kaniowem. Tak trwało to czas dłuższy, aż w czerwcu 1919 roku terror bolszewicki osiągnął swe największe napięcie i w połowie czerwca 1919 roku agenci czerezwyczajki nagle przyszli do lokalu Polskiego Komitetu Wykonawczego na Rusi i przeprowadzili szczegółową rewizję. Było to wyraźną wskazówką, że niezwłocznie po tym fakcie nastąpi rewizja u Prezesa Komitetu i areszt Jego. Na usilne żądanie najbliższych przyjaciół i ogółu śp. Prezes został wprost zmuszony do ukrycia się z Kijowa w bezpieczniejszym miejscu. Choć wyjechał z domu, ale już na drugi dzień powrócił z ukrycia, oświadczając, że nie może się pogodzić z tym, by w tak ciężkiej chwili miał prawo opuścić posterunek i zaniechać obowiązków reprezentanta społeczeństwa polskiego. Gdy tylko wrócił, został niezwłocznie aresztowany i po 6-ciu tygodniach więzienia, w ciągu których, pomimo najusilniej szych starań, nie dopuszczono do Niego ani żony, ani córek, w dniu 29 lipca 1919 roku bez sądu i wyroku został rozstrzelany, jednocześnie ze swoim zięciem, śp. Stępkowskim, czynnym działaczem P.O .W. Razem ze Zmarłym aresztowany został również nieletni Jego syn—harcerz, który cudem tylko ocalał. Jak głosił wyrok, znaleziony przygodnie po wyjściu bolszewików z Kijowa, syn nie został skazany na karę śmierci tylko z powodu swojej małoletności. Tragizm tej niewymownie bolesnej i niczym niezastąpionej utraty wzmógł się tym bardziej, że pomimo łez i próśb żony i córek Zmarłego, odmówiono wydania Jego ciała i co jest najboleśniejsze, że główną rolę przy aresztowaniu śp. Sołtana, Jego syna i zięcia, odegrał niestety Polak - komunista, niejaki Kowalewski, rodem z Łodzi. Ta ostatnia okoliczność, w związku z męczeńską i ofiarną śmiercią Zmarłego i Jego zięcia winna stanowić raz na zawsze „memento mori" dla całego Narodu, jako przestroga i okrywa polskich komunistów niezatartą hańbą. Tak skończyło się życie jednego z tak wybitnych. Polaków i prawników! Zginął w kwiecie wieku męskiego, w pełni sił. Dałby Odrodzonej Ojczyźnie bardzo wiele, a w szczególności, w dobie jej odbudowy, byłby niezastąpionym pracownikiem, jako wytrawny prawnik i zostałby chlubą palestry polskiej. Opatrzność chciała inaczej, powołała Go do Swojej chwały, by dla wszystkich pokoleń w adwokaturze był, po wieczne czasy, wzorem do naśladowania.
A. K. -D.

Bibliografia (spis)
Gazeta Sądowa Warszawska 14 Listopada 1938 r. ebuw.uw.edu.pl/dlibra/
Avatar użytkownika
jerzy
Kreator Forum
Kreator Forum
Medale: 2
Twórca indeksów (2)


Powrót do S____