1577. Maria Jaroszewska - Hermanowice 1912-14

Historie zasłyszane, pamiętniki, legendy rodzinne. Z urwanych słów, z kilku strzępków opowieści, gdy się wsłuchasz wysnujesz obraz ich życia - zamglony, niewyraźny i jakiś taki bliski niezmiernie ...
* CO W DZIALE? - Opowiadania rodzinne, historie zasłyszane, fragmenty pamiętników, niepotwierdzone legendy, historie o duchach, historyjki o zwierzętach domowych, o pokojach, powozach, klombach kwiatowych w ogrodzie, figurkach itp. Wszystkie nawet drobne, beletrystyczne rodzinne zapisy z dawnych czasów. Opowiadania mogą mijać się z prawdą, być niesprawdzone, pisane stylem dowolnym.
* OPISY - Przy dłuższych opowiadaniach można na początku wprowadzić indeks osób, miejsc, lub wydarzeń.
* POMOC - Trudności proszę sygnalizować w dziale "Poradnia", na wszystkie odpowiemy, tworząc jednocześnie FAQ
* PISANIE - Bardzo prosimy umieszczać w tekście znaczniki do leksykonu, lub innych działów. np. znacznik [leks] odsyła do hasła w leksykonie. znacznik [leks=] prowadzi do hasła innego niż link (np. inna forma gramatyczna). Leksykon. Pozwoli to czytelnikom korzystać z szerzej informacji.

Maria Jaroszewska - Hermanowice 1912-14

Postprzez Marcin » 23.11.2008

Opowiadania Marii Jaroszewskiej
Przejdź do spisu treści

Statuetka Matki Boskiej

Dzień przed przeniesieniem się do Hermanowic babcia /Bronia Stecka/ miała sen że idzie długą aleją wysadzaną wielką ilością niezapominajek a na końcu tej alei jest statuetka. Przyjeżdżają do Hermanowic a tam okazało się że jest tam właśnie dokładnie taka aleja a na jej końcu statuetka Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej
(Po wojnie gdy dwór został zniszczony figurka potłuczona została odnaleziona przez właściciela pałacu w Jabłonce. Obecnie odrestaurowana stoi przy parafii w Jabłonce - to jedyny zachowany niemy świadek tamtych czasów - Historia figury)


Gdy konie poniosły

To było w Hermanowicach, jak my do kościoła jechali, do Mierzyńca, takim, tym, powozem, lekkim powozem i dwoma wystanymi końmi. To przecież ten stangret, to nie mógł zatrzymać! Co się stało! [niezroz.] wpadł woźnica tam — w Mierzyńcu tam do kościoła z takiej góry się jechało. I one odtąd, jak weszły na tę górę, to zaczęły ponosić. Ta część co na nogi było, to tam była taka puszka jakby. Tam były przybory, takie różne, kółka, i inne. Konie by się i na górze i tak nie zatrzymały, bo jeden koń zaczął ponosić. Jak jeden zaczął ponosić, to ten drugi też zaczął ponosić. Coś okropnego! A na samym końcu ... A z daleka już babcia usłyszała, że dzwony biją. I myśli sobie: „No! Już jak wejdą w te dzwony, to już w ogóle…”. Ojciec nic, tylko wziął mnie tak mocno — pamiętam — na rękę, matka też tak się przytuliła, a stangret tylko ciągle mówił:
— Niech Państwo się nie denerwują. Ja ich tutaj jakoś ujarzmię, te konie.
No, ale nie mógł ... A one im bliżej kościoła, to one zwalniają. I przed samym kościołem się zatrzymały. I co się okazało: że jeden orczyk (przy tych powozach były takie orczyki, tylko mniejsze i lżejsze) walił po nogach.
"Ateista - to ktoś wierzący w brak wiary, i twierdzący że wierzenie jest bez sensu"
Avatar użytkownika
Marcin
Administrator
Administrator
Lokalizacja: Kraków
Medale: 1
Pomoc techniczna (1)
Imię i nazwisko: Marcin Niewalda

Powrót do Opowiadania