3575. Bernacki Ludwik (1882-1939)

Bardzo proszę:
Jest to dział encyklopedyczny - więc NIE PROWADZIMY TU ROZMOW, NIE SZUKAMY PRZODKOW, INFORMACJI, KONTAKTOW - tu gromadzimy informacje, piszemy encyklopedycznie, ogólnie, bezosobowo. Każdy kto będzie zainteresowany umieszczoną przez Ciebie notą, sam widzi że interesujesz się rodziną, osobą, na pewno więc dopisze jeśli coś wie, lub się skontaktuje z Tobą. Jeśli chcesz poinformować że "szukasz..." napisz to w dziale ogłoszeń!

Jak pisać tutaj? - reguły, porady

Bernacki Ludwik (1882-1939)

Postprzez pochwalisek » 19.07.2009

Ludwik Bernacki
(Z: Krystyna Korzon „Ludwik Bernacki, bibliolog i edytor”, Ossolineum 1974)

„Ludwik Bernacki urodził się 12 VI 1882 roku w Jaworowie na Podolu, gdzie ojciec jego, również Ludwik, prawnik z wykształcenia, był zatrudniony jako urzędnik starostwa w randze komisarza.
Ludwik senior wywodził się z zubożałej rodziny szlacheckiej pochodzenia ormiańskiego, której mały mająteczek w ziemi sanockiej, Niebieszczany, szybko rozpłynął się na zaopatrzenie pięciorga dzieci, wśród których Ludwik senior był drugim z kolei.
W żyłach matki Bernackiego, Karoliny Stupnickiej, płynęła po części krew węgierska: jej ojciec, rotmistrz kawalerii węgierskiej, Polak, z wojażów po Serbii przywiózł żonę Węgierkę, z domu Czako. Stupniccy osiedlili się w Przemyślu, tam właśnie urodziła się Karolina. Rodzeństwo Karoliny mieszkało w Przemyślu dłuższy czas, w czasach więc dzieciństwa Bernackiego Przemyśl stał się miejscem kontaktów rodzinnych. Przez rodzinę matki był Bernacki spokrewniony z rodziną Mussilów i Ceipków.
Bernacki był dzieckiem nieprzeciętnie zdolnym, żywym, ale i nieznośnym, a że w Jaworowie szkoły na odpowiednim poziomie i o odpowiedniej dyscyplinie nie było, dziesięcioletniego chłopca oddano na wychowanie i wykształcenie do OO Jezuitów do Bąkowic pod Chyrowem. W domu pozostały młodsza siostra Klementyna, urodzona w 1888 r, i najmłodsza Maria, urodzona w 1893 roku. W tym samym czasie głowa rodziny, Ludwik Bernacki, zaawansował na starostę w Kamionce Strumiłowej, wobec czego Bernaccy przenieśli się tam. W Kamionce Strumiłowej mieszkali do 1910, do nowego awansu, który tym razem związany był z Buczaczem. Od 1910 roku Ludwik Bernacki senior piastował tam godność radcy c.k. dworu. Stanowiska tego nie sprawował już długo; po zakończeniu pierwszej wojny światowej w 1918 roku przeszedł w stan spoczynku. W tym samym okresie przenieśli się Bernaccy-rodzice bliżej syna, do Lwowa. Ludwik Bernacki senior zmarł w 1921 roku, Karolina Bernacka — w 1933 roku.
Siostra Bernackiego, Klementyna, otrzymała równie jak brat staranne wykształcenie u SS. Niepokalanek w Jazłowcu. Panna była przy tym ambitna i samodzielna; przez kilka lat z rzędu dojeżdżała dwa razy w miesiącu z Kamionki Strumiłowej do Lwowa, gdzie uczęszczała do konserwatorium, uzyskując z czasem dyplom nauczycielki muzyki. W 1910 roku wyszła za mąż za komandora marynarki wojennej Józefa Harasymowicza i wyjechała do Triestu. W tym samym czasie w 1912 roku założył rodziną Bernacki, żeniąc się z Marią Pochwalską, a w 1914 roku wyszła za mąż najmłodsza Maria, również wychowanka zakładu jazłowieckiego, za prawnika Artura Aulicha. Po zakończeniu pierwszej wojny światowej Harasymowiczowie osiedlili się na stałe w Krakowie, Aulichowie zaś zamieszkali we Lwowie 1.
We wrześniu 1892 roku dziesięcioletni Bernacki został oddany do konwiktu Jezuitów w Bąkowicach pod Chyrowem. Był to zakład prywatny o charakterze wyznaniowym, kształcący młodzież męską w zakresie szkoły średniej. W roku wstąpienia tam Bernackiego zakład uzyskał prawa szkoły publicznej, co zwolniło wychowanków od dodatkowych egzaminów przed komisją państwową. Zakład obejmował internat i szkołę średnią ośmioklasową, z obowiązującym oficjalnie programem nauczania. Dobre warunki do nauki, jakie stwarzał, jego odosobnienie, klauzule, racjonalnie rozłożony porządek zajęć, sprzyjały pogłębianiu tego programu, a dodatkowo płatne lekcje języków obcych, fizycznej sprawności i towarzyskiej ogłady, składały się na jego poszerzenie.
Do zakładu przyjmowano zamożniejszą młodzież ziemiańską i mieszczańską, katolicką. Dobór ten decydował o jego elitarności. Jako zakład prowadzony przez zakon reprezentował tendencje zachowawcze; osnowę wy-chowania stanowiły dążności rzeczników klas posiadających do kształcenia charakteru i światopoglądu młode-go pokolenia tych klas. Natomiast środki do tego celu służące były jak najbardziej postępowe i racjonalne. Rozległy kompleks budynków liczący ok. 300 sal, położony nad rzeką Strwiążą, wkomponowany w malowniczy krajobraz pól i lasów, gwarantował odosobnienie Zakładu, pozwalające jego mieszkańcom na całkowite odda-nie się nauce i pracy wychowawczej. Zakładowy tryb życia wdrażał młodego człowieka w ciągu ośmiu lat pobytu w różne rygory, przede wszystkim w rygor nauki i pracy. Był to niezaprzeczalny walor Zakładu; wszyscy absolwenci wynieśli z jego murów solidny fundament wiedzy, szczególnie w zakresie nauk humanistycznych.
Zakład chyrowski kształcił w ciągu roku ok. 300 wychowanków. Na jego czele stał rektor, sprawami wychowawczymi zajmował się prefekt generalny, sprawami szkolnymi — dyrektor.
Jadalnia i sypialnia dzieliła uczniów na dwie kategorie: pierwszą — droższą i drugą — tańszą. Bernacki początkowo należał do kategorii drugiej.
Ramowy rozkład dnia podany w drukowanym „Dzienniczku" przewidywał wczesne wstawanie o godz. 530, następnie ćwiczenia cielesne oraz ćwiczenia pamięci, o godz. 6 wysłuchiwanie codziennej mszy. Nauka szkolna odbywała się przed południem w godzinach 8—11 oraz po południu w godzinach 1430—1630. W godzinach półwolnych, tzw. studium, uczniowie przyswajali sobie umiejętności nadobowiązkowe. Niektóre dni tygodnia uznane były jako dni przechadzkowe, w których odbywano spacery po parku. Dzień pracy młodego człowieka kończył się o godz. 2030.
Oprócz ramowego rozkładu zajęć „Dzienniczek” zawierał roczny rozkład praktyk religijnych, przepisy regulaminu zakładowego oraz partie przeznaczone na osobiste notatki wychowanków, a dotyczące rejestracji wydatków, dochodów i korespondencji. Rejestracja korespondencji, a nawet jej treść podlegały ścisłej kontroli przełożonych, co stawało się niejednokrotnie powodem konfliktów.
Ten rygorystycznie przestrzegany tryb życia był trudny do zniesienia dla wielu jednostek; przeciętnie rozpoczynających szkołę uczniów było ośmiokrotnie więcej niż tych, którzy ją kończyli. W okresie pobytu w niej Bernackiego klasy pierwsze i drugie musiały być podzielone na 4 oddziały, liczące po 40 uczniów każdy. Klasa trzecia miała już tylko l oddział 40-osobowy, w klasach wyższych ilość osób topniała do tego stopnia, że do matury przystępowało przeciętnie 20-25 uczniów. Na ten spadek frekwencji złożyły się niewątpliwie i inne przyczyny, z których równorzędnymi były dość duże opłaty i wysoki poziom nauczania.
Bernacki należał do uczniów najlepszych. Klasę drugą zdał z wynikiem celującym, maturę 4 V 1900 z wynikiem bardzo dobrym. Z Zakładu wyniósł doskonałą znajomość obu języków klasycznych oraz niemieckiego, dobrą znajomość angielskiego i francuskiego, ogładę towarzyską, solidne przygotowanie do dalszych studiów. Walory owe obracały się niekiedy przeciwko niemu, zwłaszcza wtedy, gdy wchodził w nowe środowisko, zawsze ponad nie wyrastając. Patent chyrowiaka był symbolem rzetelnej wiedzy, kultury bycia, wszechstronnych umiejętności, pewności siebie i często płynącej stąd dużej dozy megalomanii. Charakterystyczny ciemnopopielaty mundurek, obowiązkowy od drugiej klasy, z przybywającymi w miarę postępu nauczania złotymi paskami, będący przedmiotem zawiści jednych, a samoobronnej drwiny drugich, wyodrębniał młodych ludzi od reszty rówieśników i stwarzał pewien klimat wyobcowania. Ten element wyobcowania chyrowiacy zresztą świadomie podsycali, utrzymując z Zakładem długoletnie kontakty towarzyskie poprzez specjalnie w tym celu utworzony Związek Byłych Chyrowiaków. Urządzał on corocznie spotkania na terenie Zakładu i organizował jubileuszowe uroczystości.”
Istnieje jeszcze wspomnienie Wacława Olszewicza, „Ludwik Bernacki (1882-1939)”,opublikowane w Rocznikach Bibliotecznych 1-2/63.
Ludwik Bernacki 17.02.1912 ożenił się w Wiedniu z Marią Franciszką Pochwalską, ur. 10.10.1892 w Wiedniu, córką Kazimierza Pochwalskiego, malarza, profesora wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych i Zofii z Szarskich, obojga ze znanych rodzin krakowskich. Był on od roku 1906 pracownikiem naukowym i kustoszem, a w roku 1918 został dyrektorem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie.
Po wybuchu wojny, 19.09.1939, podczas artyleryjskiego ostrzału miasta przez Niemców, w trakcie gorączkowego zabezpieczania najcenniejszych zbiorów zmarł na skutek zawału. Wobec niemożliwości zorganizowania wtedy pogrzebu został pochowany w ogrodzie Ossolineum. W pogrzebaniu Ludwika Bernackiego pomagał jego siostrzeniec, osiemnastoletni wówczas Jan Harasymowicz (1921-2008), później profesor AGH i Politechniki Krakowskiej. W roku 1989 sporządził on notatkę z opisem okoliczności śmierci i pogrzebu wuja oraz szkicem lokalizacji miejsca jego pochówku.
Po wycofaniu się Niemców Lwów objęły władze sowieckie, które niezwłocznie chciały go aresztować. Do-brze było im znane jego bardzo energicznie działanie w komisji rewindykacji polskich dóbr kultury po roku 1920. Podobnie zachowali się Niemcy po zajęciu Lwowa w 1941 roku. Maria Bernacka nie próbowała więc żadnym władzom się przypominać, a Ludwik Bernacki do dziś spoczywa pod trawą ossolińskiego ogrodu. Nie istnieje akt jego zgonu. Bernackiej jakoś udało się uniknąć aresztowania i wywózki, nie opuściła swojego miasta, gdzie zajmowała się obsługą kościoła do końca swoich dni. Zmarła 22.03.1968 i została pochowana w grobowcu swoich teściów, do którego szczątki jej męża nie zdołały dotrzeć. Grób ten znajduje się w polu 5 Cmentarza Łyczakowskiego, w pobliżu grobowca Artura Grottgera.

1 Szczegóły biograficzno-rodzinne na podstawie wypowiedzi sióstr Bernackiego Klementyny Harasymowiczowej i Marii Aulichowej; AOss, Papiery B. teczka l: Ossol. 7039 Bernacki do Władysława Konopczyńskiego. materiały do Polskiego słownika biograficznego z 17.10.1934.

Krzysztof Pochwalski, bratanek Marii Bernackiej
pochwalisek
Zaawansowany
Zaawansowany

Powrót do B____



cron